MOTOSPORT

Rajd Dakar 2021. Aron Domżała i Maciej Marton najszybsi w IV etapie. Dobre wyniki pozostałych Polaków

43. Rajd Dakar

Aron Domżała i Maciej Marton byli bezkonkurencyjni, wygrywając rywalizację w klasie SSV na 4. etapie Rajdu Dakar.

  • Polski duet pozostał na drugim miejscu, ale zbliżył się na trzy minuty, do prowadzącego w rajdzie Francisco „Chaleco” Lopeza.
  • Na mecie oesu, na biało-czerwonych czekała nie lada niespodzianka – grupa polskich kibiców.

Czwarty etap rywalizacji w 43. edycji Rajdu Dakar był zapowiadany jako bardzo szybki. Rzeczywiście nie było wielu okazji, żeby zbudować przewagę nad rywalami, ale Aron Domżała i Maciej Marton, perfekcyjnie wykorzystali swoje atuty i nie tylko okazali się najszybszą załogą w klasie SSV, ale również zmniejszyli straty do lidera klasyfikacji generalnej.

Aron Domżała i Maciej Marton (fot. pras.)

Czwarty dzień zmagań w Dakarze ponownie okazał się trudny. Tym razem jednak nie ze względu na nieprzyjazny teren, niebezpieczne wydmy, czy ostre kamienie. Głównym czynnikiem wywołującym zmęczenie był dystans. Zawodnicy najpierw musieli pokonać ponad 260 km dojazdówki, by następnie wjechać na odcinek specjalny liczący 337 km. Odpocząć mogli dopiero po kolejnych 250 km jazdy asfaltem w kierunku stolicy kraju – Rijadu.

Zgodnie z zapowiedziami organizatora, był to etap przejściowy, który nie przewrócił do góry nogami klasyfikacji rajdu, ale pozwolił niektórym załogom odrobić część strat. Swoją szansę wykorzystał między innymi Aron Domżała i Maciej Marton.

– Odcinek poszedł nam bardzo dobrze i przez pierwsze 100 km udało nam się odrobić trzy minuty. Potem ścigaliśmy się już na bardzo szybkiej, płaskiej trasie, na której trudno było zbudować jakąkolwiek przewagę. W dodatku jechaliśmy większość czasu w kurzu, ale mimo to wygraliśmy i zbliżyliśmy się do lidera na trzy minuty – cieszył się Aron Domżała.

Na mecie oesu, na polski duet czekała miła niespodzianka. Gromkimi okrzykami, najszybszą załogę dnia powitali polscy kibice, na co dzień mieszkający w Rijadzie.

W czwartek uczestników czeka prawdziwy „gigant”. Odcinek specjalny liczący 456 km i prowadzący znów przez bardzo zróżnicowany teren. W planie są: pułapki nawigacyjne, duża sekcja wydm na półmetku oraz wiele miejsc z luźnymi, ostrymi kamieniami, gdzie zbyt mocne tempo będzie można przypłacić przebitymi oponami i stratą cennych minut. Liczyć się będzie rozwaga i cierpliwość.

Wyniki IV etapu w kategorii T4:

1. Aron Domżała/Maciej Marton (POL) 3:16.57
2. Michał Goczał/Szymon Gospodarczyk (POL) +2.44
3. Austin Jones/Gustavo Gugelmin (USA/BRA) +2.48
4. Francisco Lopez/Juan Pablo Latrach (CHL) +2.50
5. Siergiej Kariakin/Anton Wlasiuk (RUS) +7.56

8. Marek Goczał/Rafał Marton (POL) +9.35

Klasyfikacja generalna:

1. Francisco Lopez/Juan Pablo Latrach (CHL) 16:38.57
2. Aron Domżała/Maciej Marton (POL) +3.18
3. Austin Jones/Gustavo Gugelmin (USA/BRA) +7.11
4. Siergiej Kariakin/Anton Wlasiuk (RUS) +21.39
5. Saleh Alsaif/Oriol Vidal (SAU/ESP) +26.38

7. Michał Goczał/Szymon Gospodarczyk (POL) +37.25
12. Marek Goczał/Rafał Marton (POL) +1:46.44

DOBRA JAZDA PRZYGOŃSKIEGO I AWANS PROKOPA. SOLIDNA POSTAWA POLSKICH ZAWODNIKÓW NA NAJDŁUŻSZYM ETAPIE DAKARU

Czwarty etap najbardziej morderczego terenowego rajdu świata rozpoczął się w Wadi ad-Davasir i poprowadził do stolicy Arabii Saudyjskiej – Rijadu. Zawodnicy mieli do pokonania aż 813 kilometrów, z czego 337 km stanowił odcinek specjalny.

Jakub Przygoński zakończył etap na 5. miejscu z niewielką stratą do czołówki i utrzymał 5. lokatę w klasyfikacji generalnej rajdu. Na 9. pozycję awansował Martin Prokop.

Rajd Dakar 2021. Kuba Przygoński (fot. pras.)

Przygoński, jadący w tegorocznym Dakarze wraz z pilotem Timo Gottschalkiem, na wtorkowym etapie dość szybko wykorzystał wszystkie zapasowe opony, co przełożyło się na uzyskany przez niego czas. Tym razem obyło się bez większych komplikacji.

– Za nami bardzo szybki odcinek, między górami, z dużą ilością piasku. Przez cały czas nie puszczaliśmy nogi z gazu. Ograniczyliśmy się praktycznie tylko do zmian kierunku jazdy. Nie mieliśmy też problemów z samochodem. Inaczej niż na wczorajszym odcinku, tym razem nie przebiliśmy żadnej opony. W jednym miejscu delikatnie zabłądziliśmy, ale to nie miało wpływu na końcowy wynik. Nasza strata do Nassera była naprawdę niewielka. Ten dzień zaliczamy z Timo do wyjątkowo udanych – mówi Przygoński, którego największym dotychczasowym sukcesem na Dakarze było 4. miejsce w klasyfikacji generalnej samochodów w 2019 roku.

Martin Prokop i Viktor Chytka ukończyli środowy, najdłuższy etap Dakaru na 12. miejscu, dzięki czemu duet ten awansował na 9. lokatę w klasyfikacji generalnej.

Wśród kierowców samochodów po raz kolejny triumfował Nasser Al-Attiyah. Natomiast Stephane Peterhansel, który na mecie w Rijadzie zameldował się jako drugi, zdołał utrzymać prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Doświadczony Francuz przed kolejnym odcinkiem ma 4 minuty i 58 sekund przewagi nad Katarczykiem i ponad 36 minut przewagi nad Hiszpanem Carlosem Sainzem, który po wtorkowych problemach nawigacyjnych wrócił na dobre tory i ukończył etap na 4. lokacie.

Rajd Dakar 2021. Kamil Wiśniewski (fot. pras.)

Problemy z zanieczyszczonym paliwem za sobą ma już quadowiec Kamil Wiśniewski, który dojechał do mety środowego etapu na 8. pozycji.

– Za mną bardzo długa trasa, pełna wydm. Większość odcinka pokrywała szutrowa, ubita droga, pełna kamieni. W niektórych miejscach było przez to bardzo ślisko. Praktycznie przez 12 godzin nie schodziłem z quada. To był bardzo wymagający dzień. Nie czuję jednak zmęczenia. Robię wszystko, żeby równo rozłożyć siły na cały rajd. Na Dakarze to kluczowe – zauważa Wiśniewski, który po tym etapie jest 9. w klasyfikacji generalnej.

Wśród quadowców świetnie spisywali się Argentyńczycy. Triumfował Manuel Andujar przed Nicolasem Cavigliasso. Trzeci był Francuz Alexandre Giroud. Walka o zwycięstwo w tej kategorii zapowiada się wyjątkowo ciekawie. W klasyfikacji generalnej prowadzi Cavigliasso przed Giroud (9 sekund straty) i Chilijczykiem Giovanni Enrico. Wiśniewski jest 9. ze stratą ponad dwóch godzin do lidera.

Rajd Dakar 2021. Maciej Giemza (fot. pras.)

Po bardzo dobrej jeździe i świetnej 11. pozycji na mecie wtorkowego etapu, tym razem gorzej powiodło się Maciejowi Giemzie. Zajął 26. lokatę. Najszybszy polski motocyklista poprzedniej edycji Dakaru tuż przed metą popełnił kosztowny błąd nawigacyjny.

– Dzisiejszy odcinek był naprawdę bardzo szybki, na pełnym gazie przez całą trasę. Niestety, w końcówce etapu popełniłem błąd, który kosztował mnie około 8 minut straty. Na międzyczasach, jeszcze zanim się pomyliłem, tempo było naprawdę zadowalające. Moja średnia prędkość dzisiaj to 110 km/h. Jestem optymistą przed kolejnym startem – wskazuje Giemza, który na przełomie grudnia i listopada poprzedniego roku przez 20 dni trenował na arabskiej pustyni wraz ze światową czołówką: Samem Sunderlandem, Kevinem Benavidesem i Matthiasem Walknerem.

Rajd Dakar 2021. Adam Tomiczek (fot. pras.)

Problemów z nawigacją nie ustrzegł się także drugi motocyklista – Adam Tomiczek.

– Tuż przed samą metą było dużo „lokalsów”, część z nich wskazywała różne drogi. Niestety, dałem się podpuścić jednemu z nich i wybrałem niewłaściwą dolinę. Przez to straciłem kilka minut, ale i tak jestem zadowolony z tego etapu. Wczoraj zmieniłem ustawienie tylnego zawiasu w motocyklu i dzięki temu jechało mi się dużo lżej. Trzeba przyznać, że dzisiejszy odcinek był bardzo szybki. Było pełno długich prostych i mało technicznej jazdy. W zasadzie skupiałem się głównie na wypatrywaniu niebezpieczeństw – mówi Tomiczek, który na mecie zameldował się chwilę po Giemzie, na 28. pozycji. W klasyfikacji generalnej zajmuje 25. lokatę.

Czwarty etap wśród motocyklistów wygrał Hiszpan Joan Barreda Bort przed Botswańczykiem Rossem Branchem i Australijczykiem Danielem Sandersem. W klasyfikacji generalnej na czoło wysunął się Francuz Xavier de Soultrait. Drugi, ze stratą zaledwie 15 sekund, jest Barreda Bort, a trzeci – Argentyńczyk Kevin Benavides (3 minuty i 24 sekundy straty do lidera).

Dakar to najtrudniejszy i najbardziej wymagający rajd na świecie. Drugi rok z rzędu jest rozgrywany na pustynnych i tajemniczych terenach Arabii Saudyjskiej. Już po raz 22. odbywa się z udziałem przedstawicieli z Polski, reprezentowanych przez kierowców samochodów – Jakuba Przygońskiego i Martina Prokopa, quadowca Kamila Wiśniewskiego oraz motocyklistów – Macieja Giemzę i Adama Tomiczka. W czwartek na zawodników czeka etap z Rijadu do Al Qaisumah o długości 662 kilometrów (456 kilometrów to odcinek specjalny). Ze względu na zagrożenie związane z pandemią tegoroczny rajd odbywa się przy zachowaniu specjalnego reżimu sanitarnego.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Back to top button