INNEZIMOWE

Puchar Świata w łyżwiarstwie szybkim. Damian Żurek z rekordem Polski i srebrem

PŚ w łyżwiarstwie szybkim w Salt Lake City

Co za otwarcie Pucharu Świata! Damian Żurek ze srebrem w Salt Lake City!

Damian Żurek zajął drugie miejsce w biegu na dystansie 1000 metrów podczas inauguracyjnego Pucharu Świata w łyżwiarstwie szybkim w Salt Lake City. Dla Polaka to pierwsze wywalczone indywidualnie srebro PŚ. W sobotę za oceanem kolejna szansa na medale biało-czerwonych.

Już podczas październikowych mistrzostw Polski w Tomaszowie Mazowieckim i zeszłotygodniowej próby kontrolnej w Salt Lake City dało się zauważyć, że polscy panczeniści u progu sezonu znajdują się naprawdę w niezłej formie. Przed tygodniem błyszczał choćby Marek Kania, który ustanowił nowy rekord Polski na 500 m (34,01). Tydzień później w jego ślady na dwa razy dłuższym dystansie poszedł Damian Żurek, który znakomicie spisał się w trakcie premierowego PŚ. Obaj nasi zawodnicy spotkali się w czwartej parze dywizji A. Polski pojedynek wygrał Żurek, który z czasem 1:06.02 pobił rekord kraju na 1000 m i objął prowadzenie w stawce. Później szybciej od niego pojechał jedynie Amerykanin Jordan Stolz (1:05.66) i tym samym Żurek sięgnął po swój pierwszy w karierze srebrny medal PŚ w rywalizacji indywidualnej. Kania, który ustanowił nową „życiówkę” (1:07.30), zajął dwunaste miejsce.

– Jestem bardzo zaskoczony tym czasem, nie dowierzam, że było tak szybko. Z trenerem ustalaliśmy, że wynik 1:06.80 czy 1:07.00 to będzie bardzo dobry bieg, a okazało się, że poza rekordem Polski prawie złamałem granicę 1:06.00. Praca, jaką wykonywałem nie tylko przez ostatni sezon, ale przez całe swoje życie, oddaje w sezonie olimpijskim i zaczynam go w dobrej formie – komentował Żurek. – Co można było dziś zrobić lepiej? Może gdyby Marek pomógł mi na prostej krzyżówkowej, to mógłbym zejść poniżej 1:06.00, ale i tak jestem przeszczęśliwy. W najśmielszych snach nie sądziłem, że będzie aż tak dobrze – dodał 26-latek, który w świetnym stylu rozpoczął walkę o udział w swoich drugich igrzyskach olimpijskich.

W piątek w Salt Lake City startowali również inni polscy łyżwiarze szybcy. W rywalizacji pań w grupie A na 1000 m oglądaliśmy trzy nasze reprezentantki, a najwyższe, trzynaste miejsce z nowym rekordem życiowym zajęła Karolina Bosiek (1:14.51). Na szesnastej pozycji uplasowała się wracająca do ścigania Natalia Czerwonka (1:15.24), która po blisko czteroletniej przerwie znów wystartowała w PŚ. Dziewiętnasta z poprawioną „życiówką” była Iga Wojtasik (1:16.04).

O medale i igrzyska. Panczeniści wracają do startów w Pucharze Świata

W piątek w Salt Lake City łyżwiarze szybcy rozpoczną zmagania w Pucharze Świata. Jednymi z kandydatów do medali w USA będą reprezentanci Polski, którzy w ubiegłym tygodniu z doskonałej strony zaprezentowali się w zawodach kontrolnych na tamtejszym torze. Polscy kibice liczą na kolejne medale ze strony sprinterów czy Władimira Semirunnija, który po raz pierwszy jako Polak wystąpi w PŚ.

W poprzedni piątek w Salt Lake City, gdzie odbył się ostatni test przed inauguracją PŚ, biało-czerwoni należeli do najlepszych, osiągając najlepsze czasy w sezonie, czy bijąc rekordy życiowe. Wydarzeniem numer jeden był niewątpliwie przejazd Marka Kani na dystansie 500 m. Sprinter warszawskiej Legii nie tylko wygrał zawody z rezultatem 34,01 sekundy, ale i ustanowił nowy rekord Polski. Warto podkreślić, że rekord kraju na 3000 m mężczyzn pobił też Władimir Semirunnij (3:38.73). Tak wysoka forma polskich panczenistów nie jest większym zaskoczeniem, albowiem już podczas październikowych mistrzostw kraju w Tomaszowie Mazowieckim „wykręcali” rewelacyjne czasy.

– Zawodnicy na pewno byli bardzo dobrze przygotowani, na wszystkich dystansach były wyniki na wysokim poziomie, ale trzeba też oddać, że lód w Arenie Lodowej był znakomicie przygotowany. Zresztą, przez cały okres przygotowawczy w Tomaszowie Mazowieckim mieliśmy dobre warunki. Tamtejszy tor jest przygotowywany coraz lepiej, dlatego dobrze się trenuje, a poziom MP był naprawdę bardzo wysoki, co nas cieszy – wspomina Roland Cieślak, trener polskich łyżwiarzy szybkich na średnich i długich dystansach.

Pierwsze wyniki w nowym sezonie są świetnym prognostykiem przed inauguracją Pucharu Świata, która będzie miała miejsce już w piątek. Damian Żurek, jeden z liderów naszej reprezentacji sprinterskich, przyznaje, że zawsze cieszy się na myśl o startach w Salt Lake City  i Calgary, gdzie mamy do czynienia z najszybszymi torami świata.

– Lubię startować na szybkich torach. W takich warunkach można pracować stricte nad techniką, nie trzeba się skupiać na innych aspektach. Fajną rzeczą są też przeciążenia na wirażach, wówczas czuje się różnicę w porównaniu ze startami na wolniejszych torach, gdzie czasem musimy dokładać rytmu – opisuje Żurek, dla którego głównym celem jest przede wszystkim kwalifikacja olimpijska na igrzyska w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. – Za każdym razem startuję, żeby zdobywać medale. Ale jeśli nie stanę na podium w PŚ, a będzie kwalifikacja na igrzyska, to biorę to „w ciemno” – dodaje.

Blisko cztery lata temu w Salt Lake City wielkie chwile przeżywała Andżelika Wójcik. W 2021 roku polska sprinterka, która w zeszłym sezonie do samego końca walczyła o wygraną w cyklu PŚ na 500 m, zwyciężyła tam na swoim koronnym dystansie. 29-latka wciąż dąży do formy, jaką imponowała w poprzednich miesiącach. – Andżelika jest zawodniczką o dużym talencie, ale borykała się z wieloma problemami zdrowotnymi, kontuzjami i cały czas to trwa. Okres przygotowawczy był ciężki psychicznie dla niej i do realizowania jakiegokolwiek programu treningowego, więc jej forma jest małą niewiadomą – przedstawia Cieślak.

Premierowy PŚ w Salt Lake City będzie początkiem rywalizacji nie tylko o indywidualne, ale i drużynowe kwalifikacje olimpijskie. Teoretycznie wydaje się, że siła polskich ekip powinna być większa niż w poprzednim sezonie. Drużynę polskich panczenistek wzmocniła wracająca do ścigania Natalia Czerwonka. Wysoką formę podczas MP demonstrowała Magdalena Czyszczoń, a w grze pozostają także Natalia Jabrzyk, Zofia Braun i Olga Piotrowska. Z kolei „pewniakami” u mężczyzn wydają się być Semirunnij i Szymon Palka, a trzecie miejsce w drużynie zajmie ktoś z dwójki Mateusz Śliwka – Marcin Bachanek. Liderem mężczyzn ma być Semirunnij, podwójny medalista MŚ z Hamar, który w sierpniu odebrał polskie obywatelstwo i już oficjalnie może ustanawiać rekordy naszego kraju.

– Mamy nadzieję, że to stanie się już w Salt Lake City. Z drugiej strony Władek to typ zawodnika, który rozkręca się w trakcie sezonu. Forma na 10 km na MP w Tomaszowie pokazuje, że już jest dobrze. Władek jest bardzo nakręcony na starty, nie może się doczekać początku PŚ. Zobaczymy, co będzie, ale dla niego najważniejszy będzie luty, bo kwalifikacja olimpijska raczej nie powinna być problemem dla niego. To we Włoszech czekamy na najlepszą wersję Władka.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button