– Polska jest nie tylko na bieżąco informowana o tym jaki jest aktualny stan negocjacji na linii Kijów–Waszyngton–Moskwa, ale bierze też aktywny udział w tych rozmowach.
Pan Prezydent przedstawiał nasze stanowisko mówiące o kompletnym braku zaufania do Władimira Putina i jego gotowości do wypełniania zobowiązań – mówił szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.
Minister zaznaczył również, że dla prezydenta Karol Nawrockiego kluczową kwestią pozostaje to, aby zasada „nic o nas bez nas” była realizowana w praktyce. Dlatego w czasie, gdy toczą się dyskusje o sytuacji w regionie Europy Środkowej i Wschodniej Polska musi brać w nich aktywny udział. – Oczywiście doceniamy amerykańskie i europejskie próby zaprowadzenia pokoju – dodał.
Szef BPM przekazał, że w telekonferencji z prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem oraz prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim wzięli również udział: prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Wielkiej Brytanii Keri Starmer, kanclerz Niemiec Friedrich Merz, premier Włoch Giorgia Meloni, Sekretarz Generalny NATO Mark Rutte i szefowa KE Ursula von der Leyen.
– Tych rozmówców po stronie europejskiej było kilku, natomiast Europę Środkową i Wschodnią reprezentował Nawrocki – zauważył Marcin Przydacz.

Szef BPM podkreślił, że rozmowa przywódców dotyczyła przede wszystkim „gwarancji bezpieczeństwa jakie Ukraina miałaby uzyskać od Stanów Zjednoczonych i od państw europejskich”. – Im twardsze gwarancje bezpieczeństwa, tym mniejsza potencjalna szansa na rozpętanie kolejnego konfliktu za jakiś czas. My obawiamy się, że Władimir Putin potraktuje te rozmowy tylko jako strategiczną pauzę po to, aby odbudować swoje zdolności i zaatakować raz jeszcze. Te gwarancje muszą więc być silne i twarde – przekonywał.
Dopytywany na jakimi etapie pozostają obecnie negocjacje pokojowe Marcin Przydacz ocenił, że jest „szereg elementów w dwudziestopunktowym planie pokojowym, które trzeba doprecyzować”. – Będą zatem kolejne rozmowy. Chodzi przede wszystkim o gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. Amerykanie zadeklarowali gotowość uczestnictwa w tych gwarancjach poprzez swoją obecność wojskową, ale w jakiej formule? Tego jeszcze nie wiadomo – zaznaczył.
Dodał, że prezydent Wołodymyr Zełenski proponuje, żeby gwarancje przyjęły „formę traktatową”. – Chodzi zatem nie tylko o polityczne deklaracje, ale prawne. To jest jednym z głównych tematów dyskusji i z pewnością będzie – zauważył szef BPM.
Minister zwrócił uwagę, że jeśli chodzi o kwestie linii kontaktu czy linii rozgraniczającej, to jest to kolejny temat negocjacji. – Ale tutaj decyzję mogą podejmować tylko Ukraińcy, to ich ziemie – ocenił.
Co do informacji przekazanej przez Sergieja Ławrowa o ataku dronowym na rezydencję Władimira Putina, o który Rosja oskarża Ukrainę
– Dziś rano komentowałem ostatnie rozmowy i ustalenie, i mówiłem wprost, że znając Rosjan, na pewno w najbliższym czasie będą chcieli wyeskalować jakąś sytuację po to, aby storpedować przebieg negocjacji albo postawić nowe żądania. Długo nie trzeba było czekać – stwierdził Marcin Przydacz.
W ocenie ministra strona ukraińska nie miała żadnego celu w tym, żeby atakować cele cywile w momencie toczących się rozmów pokojowych. – Raczej patrzę na to przez pryzmat chęci Rosji do osiągnięcia jeszcze dalej idących ustępstw w zakresie tych negocjacji, bo jak wiemy, te negocjacje postępują naprzód, ale się nie zakończyły – dodał.
Zwrócił również uwagę, że nie jest to zaskoczeniem, ponieważ to nic nowego, że Rosjanie „na ostatniej prostej, kiedy już się wydaje, że widać światełko w tunelu, dorzucają coś na stół, czym wywracają całość negocjacji”. – Liczą na to, że w państwach demokratycznych to napięcie i chęć już osiągnięcia porozumienia będzie na tyle duże, że dyskutanci negocjujący zgodzą się na ich wyeskalowane żądania – wskazał Marcin Przydacz.



