Pierwsze zawody Pucharu Świata. Polscy slalomiści z medalem w Tacen

Kajakarstwo

W Słowenii odbyły się pierwsze w tym sezonie zawody z cyklu Pucharu Świata w slalomie kajakowym.

Nie zabrakło na nich również Polaków, którzy… od początku pokazali, że będą bardzo groźni w tym roku. Ozdobą zawodów był medal Michała Pasiuta w królewskiej kategorii K-1, a nie zabrakło także innych dobrych przejazdów w wykonaniu biało-czerwonych. – W Pradze postaram się pokazać, na co mnie stać – mówi Kacper Sztuba, który startował w C-1.

Zawody w Tacen, czyli dzielnicy Ljubljany zaplanowano zaledwie na dwa tygodnie po tym, kiedy to poznaliśmy nazwiska zawodniczek i zawodników, którzy zakwalifikowali się do kadry narodowej na sezon 2026. Wśród nich był Michał Pasiut, czyli nasz doświadczony kajakarz, który wrócił do elity i to w bardzo dobrym stylu. Zawodnik pochodzący z Nowego Sącza chciał potwierdzić, że wciąż jest klasowym zawodnikiem i… zrobił to właśnie w Tacen!

Co prawda zawodnik AZS AKF Kraków po kwalifikacjach w kategorii K-1 zajmował dopiero 10. miejsce, to jednak zdołał awansować do finału. A w nim popłynął zdecydowanie lepiej i bez błędów na bramkach, dzięki czemu prowadził w stawce. Ostatecznie wyprzedził go jedynie Włoch Xabier Ferrazzi i Polak wywalczył srebrny medal Pucharu Świata! Warto przypomnieć, że wcześniej taki sukces zdobył osiem lat temu podczas PŚ w Bratysławie.

Michał Pasiut (fot. Rafał Oleksiewicz)

Oprócz Pasiuta, w finale K-1 popłynął także Dariusz Popiela (a nawet płynął kilkakrotnie ze względu na awarię bramek!), czyli zwycięzca krajowych kwalifikacji, a nasz najbardziej doświadczony zawodnik zajął ósme miejsce. Pozostali nasi zawodnicy i zawodniczki (Klaudia Zwolińska, Hanna Danek, Dominika Brzeska, Mateusz Polaczyk) nie zdołali awansować do przejazdu finałowego.

W sobotę przyszedł czas na kanadyjkarzy i tutaj sprawa medalu znów była otwarta. Ostatecznie do finału w C-1 nie wszedł żaden z reprezentantów Polski. Najbliżej sukcesu był Kacper Sztuba, który byłby szósty, ale… został zdyskwalifikowany ze względu na nieregulaminową wagę łódki. Szymon Nowobilski zajął natomiast 17., a Michał Wiercioch 22. pozycję, a takie lokaty nie dawały awansu do finału. Z kolei nasze panie, czyli Zwolińska i Danek, zajmowały lokaty w trzeciej dziesiątce stawki.

– Występ w Tacen zaliczam do udanych, ale na własne życzenie nie wystąpiłem w finale – zaznacza Sztuba. – Mój przejazd był jednak na tyle dobry, że kwalifikowałbym się do finału z wysokiego, szóstego miejsca. Na kontroli łodzi mój kajak był nieco za lekki i niestety sędziowie nie dali ostrzeżenia, a zdecydowali od razu ukarać mnie dyskwalifikacją. Z uwagi na brak podobnych sytuacji z przeszłości uważam, że mogli zareagować inaczej, ale też rozumiem ich decyzję.

W niedzielę odbyły się jeszcze zawody w kayak crossie, a z Polaków na starcie stanęło czworo zawodników. Jeśli chodzi o time trial to Zwolińska była piąta, Brzeska uplasowała się na 11. pozycji, Polaczyk na 14. miejscu, a Pasiut na 28. lokacie i tym samym w komplecie biało-czerwoni zameldowali się w rywalizacji head-to-head. Z pań do ćwierćfinału awansowała jedynie Brzeska (druga w biegu), bowiem Zwolińska otrzymała karę. Nasza reprezentantka w kolejnym wyścigu była czwarta i też odpadła z dalszej walki o medale. Jeśli chodzi o panów, to zarówno Polaczyk jak i Pasiut zakończyli rywalizację na kwalifikacjach. Pierwszy z zawodników otrzymał karę, a drugi był czwarty.

Prosto ze Słowenii Polacy pojechali do Pragi, gdzie odbędą się kolejne zawody z cyklu Pucharu Świata. Impreza rozpocznie się w piątek.

Exit mobile version