Z poznańskiego ZOO z ekspozycji zniknęła samica manula – Bożenka.
25 lutego w trakcie porannego obchodu zauważono, że zostały otwarte pomieszczenia, w których zwierzę przebywało. Z ustaleń wynika, że mogła zostać wypuszczona celowo przez nieznanego sprawcę.
Manul to niewielki, szary, dziki kot o gęstym futrze, płochliwy i unikający kontaktu z ludźmi. Nie jest zwierzęciem oswojonym (ani udomowionym). W sytuacji stresu może bronić się.
Znakiem charakterystycznym Bożenki jest brak lewego oka, które straciła w młodym wieku. Prosimy o czujność i uważne rozglądanie się w okolicy ogrodu zoologicznego i terenów przyległych.
W przypadku zauważenia zwierzęcia prosimy o niezbliżanie się do niego i natychmiastowy kontakt z naszym ZOO pod numerem telefonu +48 663 110 436 lub ze Strażą Miejską – 986.
Każda informacja może mieć znaczenie.
Bożenka odnaleziona!
27 lutego pracownicy zoo odnaleźli manula.
Jest źle w poznańskim ZOO!
Radna PiS Ewa Jemielity twierdzi, że sytuacja poznańskiego zoo pod dyrekcją Piotr Przyłuckiego jest katastrofalna.
Przypominamy o tragicznej śmierci słonicy Kingi, kiedy to pomoc przyszła za późno.
W samochodach ogrodu zoologicznego ktoś wykręca śruby. Była dyrektorka Ewa Zgrabczyńska została przez prokuraturę oskarżona o zlecanie fikcyjnych usług.
– W poznańskim zoo zwierzęta padają jak muchy – komentuje radna.
Jemielity złożyła zawiadomienie do prokuratury na nieprawidłowości w poznańskim zoo.
Kilka tygodni temu samiec małpy saki o imieniu Lorenzo odmroził sobie kończyny. Lorenzo miał amputowane palce kończyn przednich i tylnych. Odmrożenie było tak silne, że trzeba było powtarzać amputacje.
Doszło do poważnych zaniedbań ze strony pracowników. Personel popełnił błąd, gdyż pozostawili małpce dostęp do zewnętrznego wybiegu podczas silnych mrozów.
O ilu jeszcze takich przypadkach nie wiemy?!



