NBA. Ostrogi z drugim zwycięstwem z rzędu. Dobry występ Sochana

San Antonio Spurs - Indiana Pacers

W nocy z niedzieli na poniedziałek San Antonio Spurs rozegrali swój ostatni mecz we własnej hali przed serią trzech kolejnych meczów wyjazdowych.

Ostrogi pokonały Indiana Pacers 117:105 i odniosły tym samym drugie zwycięstwo z rzędu.

Jeremy Sochan rozpoczął mecz w pierwszej piątce i spędził na parkiecie 34 minuty. W tym czasie Polak zanotował 12 punktów, osiem zbiórek, cztery asysty oraz jeden blok. Po raz drugi w bieżącym sezonie 20-latek trafił również przynajmniej 75% swoich rzutów z gry (6/8; 75%).

Spurs rozpoczęli to spotkanie. Od pierwszych minut budowali przewagę. Swoją cegiełkę dołożył również Sochan, a po chwili gospodarze prowadzili już różnicą 12 punktów (19:7). Pacers brakowało przede wszystkim skuteczności za trzy (1/13) i choć Ostrogi również nie radziły sobie najlepiej zza łuku (3/11), to przez dłuższy czas utrzymywały bezpieczny dystans nad rywalem (26:16).

Przyjezdni zdołali przebudzić się w odpowiednim momencie, co w połączeniu z gorszym fragmentem gry w wykonaniu Devina Vassella (1/5 z gry w drugiej kwarcie) oraz Keldona Johnsona (1/4) pozwoliło im niemal w pełni zniwelować straty przed przerwą (52:48).

Po przerwie przez kilka minut lepszą dyspozycję prezentowali zawodnicy z IndianapolisSpurs musieli przez chwilę gonić wynik, ale na wysokości zadania stanęli Victor Wembanyama i Malaki Branham. To przede wszystkim ich gra napędzała ofensywę San Antonio, co pozwoliło gospodarzom odzyskać prowadzenie (73:65).

W pewnym momencie spotkania, kiedy świetną dyspozycję prezentował TJ McConnell, do obrony rozgrywającego przypisany został Jeremy Sochan, który wcześniej odpowiadał przede wszystkim za Pascala Siakama.

– Trenerze, nie mogłeś zrobić tego wcześniej? To świetny dzieciak. Nie jest już taki młody, ale bardzo doświadczony – żartował po meczu Popovich.

– Wiem, że potrafi rzucić z półdystansu. Chciałem dać mu się we znaki i go rozproszyć. Sporo też do niego mówiłem. To dobry facet, przez cały mecz też odpowiadał. Zapytałem go o jego rekord kariery. To chyba 28 punktów. Powiedziałem mu, że nie może dzisiaj tego zdobyć – skomentował tę sytuację Jeremy.

To właśnie trafienia m.in. McConnella czy Mylesa Turnera w czwartej kwarcie pozwoliły Pacers zbliżyć się do Spurs na zaledwie jedno „oczko” (103:102). Najpierw jednak serią sześciu kolejnych punktów odpowiedział Wembanyama, a następnie w kluczowym momencie pojedynku trzy z rzędu trafienia odnotował Jeremy Sochan. Spurs ponownie prowadzili dwucyfrową różnicą (115:104) i losy spotkania były już wówczas rozstrzygnięte.

Najlepszym punktującym Spurs był tej nocy Victor Wembanyama, autor 31 „oczek”, 12 zbiórek, sześciu asyst i sześciu bloków. Francuz stał się trzecim debiutantem w historii NBA, który w jednym spotkaniu zdobył co najmniej 30 punktów, 10 zbiórek, pięć asyst i pięć bloków. Wcześniej dokonali tego inny zawodnicy San Antonio David Robinson (dwukrotnie) oraz Tim Duncan.

– To po prostu Victor. Myślę, że jesteśmy już do tego przyzwyczajeni, choć wciąż zdarzają się momenty, w których mówimy „Co to było? Nigdy czegoś takiego nie widziałem”. Widzieliśmy już jednak sporo w jego wykonaniu, wiemy kim może się stać i kim się stanie, więc teraz jest to już dla nas całkiem normalne – komentował występ swojego partnera Sochan.

San Antonio Spurs po raz czwarty w tym sezonie odnieśli dwa z rzędu zwycięstwa. W nocy z wtorku na środę Ostrogi staną przed szansą na przedłużenie swojej serii. Rywalem podopiecznych Gregga Popovicha będą Houston Rockets.

– Myślę, że po dwóch ostatnich meczach można powiedzieć, że robimy postępy. Każdego dnia się uczymy i rozwijamy. Staramy się zrozumieć, kto jest dookoła nas, kim są nasi liderzy, kto doda nam energii – uważa Sochan.

Do końca rozgrywek zasadniczych Spurs pozostało jeszcze 21 spotkań. Reprezentant Polski podkreśla, że niezależnie od pozycji w tabeli każdy z meczów będzie dla Ostróg niezwykle istotny z perspektywy długoterminowego rozwoju.

– Każdy mecz ma znaczenie, w każdym z nich czegoś się uczysz, zarówno dobrych, jak i złych rzeczy. To proces, o czym zawsze zresztą mówimy. Każdego dnia chcemy się rozwijać, czy to poprzez sesje filmowe, treningi, zrozumienie naszych ciał, na siłowni, przed i po meczach – dodał Jeremy.

Efektowne podanie Wembanyamy i wykończenie Sochana


Asysta Jeremiego i punkty Wembanyamy


Wsad Sochana na zakończenie meczu


Najlepsze akcje Spurs przeciwko Pacers

Kolejne mecze San Antonio Spurs:

5/6 marca (noc z wtorku na środę): Houston Rockets – San Antonio Spurs godz. 2:00

7/8 marca (noc z czwartku na piątek): Sacramento Kings – San Antonio Spurs godz. 4:00

9/10 marca (noc z soboty na niedzielę): Golden State Warriors – San Antonio Spurs godz. 2:30

11/12 marca (noc z poniedziałku na wtorek): San Antonio Spurs – Golden State Warriors godz. 1:00

12/13 marca (noc z wtorku na środę): San Antonio Spurs – Houston Rockets godz. 1:30

Exit mobile version