MŚ w wielobojach w Heerenveen. Polscy panczeniści blisko medali

Łyżwiarstwo szybkie

Dobre otwarcie MŚ w wielobojach w wykonaniu polskich łyżwiarzy. W piątek ostateczna walka o medale!

W holenderskim Heerenveen na słynnym torze Thialf rozpoczęły się mistrzostwa świata w wielobojach, w których nie brakuje również Polaków. Po pierwszym dniu zawodów sprinterskich czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej zajmuje Kaja Ziomek-Nogal, a wśród panów najlepiej spisuje się Damian Żurek, który jest ósmy. – Liczę, że w piątek uniknę błędów i pokażę się z jeszcze lepszej strony – podkreśla Ziomek-Nogal.

Mistrzostwa świata w wielobojach to pierwsza ważna impreza po igrzyskach olimpijskich, które dla zdecydowanej większości zawodników były zawodami docelowymi w tym sezonie. Nic więc dziwnego, że na starcie zabrakło kilku ważnych nazwisk, jednak biało-czerwoni do Heerenveen pojechali w możliwie najsilniejszym składzie. W Holandii startują Kaja Ziomek-Nogal, Karolina Bosiek, Martyna Baran, Zofia Braun, Marek Kania, Damian Żurek, Piotr Michalski i Vladimir Semirunnii, czyli nasz wicemistrz olimpijski z Mediolanu na dystansie 10000 m.

Mistrzostwa świata w wielobojach to specyficzna impreza, bowiem zawodnicy zbierają punkty na kilku dystansach i dopiero na koniec rywalizacji dowiadują się, kto ostatecznie został mistrzem świata. Jeśli chodzi o sprinterów, to przez pierwsze dwa dni zaplanowano ich wyścigi na 500 i 1000 metrów (każdy dwukrotnie) i dopiero w piątek poznamy medalistów “małego” wieloboju. Z kolei pozostali walczą w sobotę i niedzielę na czterech dystansach: kobiety na 500, 1500, 3000 i 5000 metrów, a mężczyźni na 500, 1500, 5000 i 10000 metrów.

Oczywiście każdy z naszych reprezentantów na słynnym torze Thialf chciał pokazać się z jak najlepszej strony, ale po igrzyskach olimpijskich udowodnić swoją dobrą formę chcieli Ziomek-Nogal i Żurek, którzy w Mediolanie nie stanęli na podium igrzysk. Jako pierwsza na 500 metrów wystartowała liderka naszej żeńskiej kadry i jechała w parze z Holenderką Femke Kok, która… pobiła rekord toru! (36.67 sekundy). Ziomek-Nogal przegrała z nią o 0.74 sekundy, ale i tak zajęła znakomite trzecie miejsce! Dobrze pojechała też Baran, która zajęła ósmą lokatę (38.03 sekundy), a Bosiek była 22. (39.11 sekundy).

Na dwukrotnie dłuższym dystansie znów najlepsza z Polek okazała się Ziomek-Nogal, która zajęła wysokie, piąte miejsce (1:15.59). Warto podkreślić, że nasza zawodniczka rzadko startuje na 1000 metrów, więc może być zadowolona ze swojego występu. 12. pozycja przypadła Bosiek (1:17.08), a 21. miejsce zajęła Baran (1:18.53).

– Jeśli chodzi o 500 metrów, to jestem zadowolona z czasu, ale z biegu niekoniecznie. Czułam się dziwnie, bo popełniałam sporo błędów i chyba uciekała mi koncentracja. Myślę, że może to być spowodowane tym, że emocje po igrzyskach bardzo opadły i ponowne nakręcenie się było bardzo trudne. Tym bardziej, że ostatnio miałam sporo obowiązków w domu, a do tego doszły ciężkie treningi. Ja muszę być cały czas wdrożona w start i mam nadzieję, że ten dzisiejszy ten dzisiejszy był dopiero na rozgrzewkę i liczę, że w piątek uniknę błędów. A na 1000 metrów? Jestem zaskoczona wysokim miejscem, bo ciężko tutaj wyrokować. Nie startowałam na arenie międzynarodowej na tym dystansie w tym sezonie, chociaż w styczniu na zawodach kontrolnych osiągnęłam podobny czas, co w czwartek. Ogromne zaskoczenie więc to nie jest, ale bardziej cieszę się, że pojechałam tak dwa tygodnie po igrzyskach olimpijskich i po ciężkich treningach. Ogólnie jestem zadowolona z całego dnia, a oczywiście za miejsce na podium w całym wieloboju się nie obrażę – uśmiecha się nasza zawodniczka.

Ostatecznie po pierwszym dniu w rywalizacji kobiet czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej zajmuje Ziomek-Nogal i ma duże szanse na podium po ostatnich sobotnich biegach. 15. pozycję aktualnie zajmuje Baran, a 18. Bosiek. – Nie będę ukrywać, że jest ciężko, ale próbuję walczyć i cieszyć się tą publicznością, która dodaje energii i powoduje, że w Heerenveen zawsze mamy niesamowitą imprezę. Ten sezon był bardzo wymagający i czuję zmęczenie, ale staram się cały czas zatrzymać pozytywną energię, walczyć do końca i cieszyć się tym, że tu jestem – dodaje Bosiek.

Jeśli chodzi o panów, to na 500 metrów Żurka spotkała podobna sytuacja, jak Ziomek-Nogal. Jego rywal w parze, czyli Holender Jenning de Boo zwyciężył w rywalizacji i… pobił rekord toru! (33.78 sekundy). O 0.73 sekundy wolniej pojechał właśnie nasz reprezentant, co dało mu piąte miejsce. Ponadto, Michalski zanotował dziewiąty czas (34.72 sekundy), a Kania uplasował się na 13. pozycji (34.87 sekundy).

Co ciekawe, na 1000 metrów w jednej parze pojechali Michalski i Kania. Obaj jechali bardzo równo, co potwierdzają również ich wyniki, bowiem pierwszy z nich zanotował czas 1:09.46, a Kania był wolniejszy zaledwie o 0,01 sekundy! To pozwoliło im na zajęcie odpowiednio 16. i 17. miejsca. Żurek natomiast pojechał szybciej, a czas 1:08.97 dał mu 11. lokatę w całej rywalizacji. – Z 500 metrów jestem zadowolony, ale na 1000 już nie starczyło sił. Po igrzyskach miałem sporo problemów ze zdrowiem, organizm musi odreagować. Bieg na 500 metrów udało mi się dojechać, później się czułem bardzo słabo, więc potrzebuję regeneracji. Zobaczymy, co z piątkowymi startami, bo zdrowie jest najważniejsze. Po igrzyskach chciałem się pokazać z jak najlepszej strony, bo zdobyłem sporo fanów i dziękuję za trzymanie kciuków – mówi Żurek.

Kania: – Nie będę ukrywał, że po igrzyskach forma spada, bo to na Mediolan zbudowaliśmy szczyt formy. Walczymy jednak ile mamy sił, nie lekceważymy tej imprezy. Przyjechaliśmy mocnym składem i dajemy tyle, ile mamy w nogach. Niektórzy sobie radzą z utrzymaniem formy po igrzyskach, inni gorzej, ale każdy daje z siebie wszystko. Wiadomo, że mistrzostwa świata, to nie była docelowa dla nas impreza, chociaż każdy dobry przejazd daje dużo radości i satysfakcji.

Po pierwszym dniu męskich zawodów sprinterskich Żurek zajmuje ósmą pozycję w klasyfikacji generalnej, Michalski aktualnie jest 12., a Kania 14. W piątek ponownie odbędą się po dwa wyścigi zarówno na 500, jak i 1000 metrów, a po nich poznamy ostatecznych medalistów mistrzostw świata w wieloboju sprinterskim.

Kaja Ziomek-Nogal (fot. Rafał Oleksiewicz)

Panczeniści na finiszu sezonu. Polacy z szansami na medale MŚ w wieloboju w Heerenveen

Mistrzostwa świata w wielobojach zakończą międzynarodowy sezon w wykonaniu panczenistów. W holenderskim Heerenveen, gdzie w czwartek rozpocznie się rywalizacja o medale MŚ, wystartują również Polacy z Władimirem Semirunnijem i Damianem Żurkiem na czele, którzy mogą włączyć się do walki o podium.

Blisko dwa tygodnie temu panczeniści zakończyli zmagania w ramach igrzysk w Mediolanie. W stolicy Lombardii nasi reprezentanci po dwunastu latach przerwy znów wywalczyli olimpijskie podium. Srebro w biegu na 10 000 m wywalczył Władimir Semirunnij, aktualny wicemistrz świata na tym dystansie, a wysokie miejsca w konkurencjach sprinterskich zajmowali Damian Żurek czy Kaja Ziomek-Nogal. W Heerenveen medale w wieloboju zdobędą ci, którzy wykażą się wszechstronnością i powtarzalnością. Jedną z największych polskich nadziei na sukces w Holandii będzie Żurek, który przez cały sezon imponował regularnością, zajmując najwyższe lokaty na 500 i 1000 m. Mimo że olimpijczycy mogą mieć już szczyt formy za sobą, a ostatnie dni treningów przeplatane były licznymi spotkaniami i powitaniami po igrzyskach, w polskiej ekipie jeszcze nie ma rozprężenia i myślenia o odpoczynku.

– Do Heerenveen jedziemy w najmocniejszym składzie. Liczymy na udane zamknięcie sezonu, który generalnie był dobry dla naszej reprezentacji. Mamy nadzieję, że zawodnicy mimo zmęczenia zdołają jeszcze poczuć radość ze ścigania. Wiadomo, że szczyt formy jest już lekko za nami, ale myślę, że ci najlepsi mieli zbliżone przygotowania po igrzyskach i wszyscy wystartują z podobnego miejsca – opowiada Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy PZŁS.

W wieloboju sprinterskim, który wypełni czwartkowy i piątkowy program MŚ, zobaczymy przynajmniej pięcioro Polaków. Poza Żurkiem wystartują Marek Kania, a także Ziomek-Nogal, Martyna Baran i Karolina Bosiek. Niewykluczone, że ostatecznie wystąpi też Piotr Michalski, który zajmuje pierwsze miejsce na liście rezerwowej. Od soboty do gry o medale MŚ wkroczą zaś specjaliści od średnich i długich dystansów, którzy zmierzą się w „dużym” wieloboju, obejmującym rywalizację na 500, 3000, 1500 i 5000 m wśród kobiet i 500, 1500, 5000 i 10 000 m u mężczyzn. W gronie uczestników tej imprezy znajdzie się dwoje Polaków – Władimir Semirunnij oraz Zofia Braun, która jeszcze w zeszłym weekend w Inzell brała udział w MŚ juniorów w Inzell. Z kolei Semirunnij będzie jednym z najpoważniejszych kandydatów do podium tym bardziej, że znakomicie radzi sobie na najdłuższych dystansach, a i na 1500 m notuje coraz lepsze wyniki. W tej konkurencji na igrzyskach w Mediolanie zajął nadspodziewane dobre, dziesiąte miejsce. 22-latek świetnie czuje się na lodzie w Heerenveen, co udowodnił w grudniowym PŚ, notując trzeci w historii łyżwiarstwa szybkiego wynik na 10 000 m i ustanawiając nowy rekord Thialfu.

– Władek bez wątpienia jest rozwojowym zawodnikiem, który jeszcze nie powiedział ostatniego słowa na międzynarodowej arenie, jednak twardo stąpamy po ziemi i wiemy, że kilkanaście dni po igrzyskach i napiętym programie poprzedzającym MŚ może być ciężko nawiązać do najwyższej formy. MŚ w wieloboju będą dla niego nowym doświadczeniem i sam jestem ciekaw, jak poradzi sobie w rywalizacji rozłożonej na cztery dystanse – dodaje Niedźwiedzki.

Samo Heerenveen jest szczęśliwe dla polskich panczenistów, którzy w ciągu ostatnich lat licznie zdobywali tam medale na różnych imprezach. W przeszłości na podium w legendarnej hali Thialf stawali zazwyczaj nasi sprinterzy. W tym sezonie brąz PŚ w sprincie drużynowym zgarnęły Baran, Ziomek-Nogal i Bosiek.

– Przejazdy w Holandii zawsze są czymś ekscytującym dla zawodników, każdy z nich czeka, aby móc wystartować przy trybunach wypełnionych po brzegi. Ta publiczność naprawdę może ponieść zawodników i zmotywować do szybkich biegów. Tor należy do najszybszych w Europie, co tylko gwarantuje niesamowite emocje – podkreśla Niedźwiedzki.

Początek czterodniowych MŚ w wieloboju i wieloboju sprinterskim w Heerenveen w czwartek, 5 marca. Transmisja ze wszystkich dni rywalizacji w Holandii będzie dostępna na YouTube, na kanale Skating ISU.

Exit mobile version