Mistrzostwa Europy w slalomie kajakowym w Lublanie. Klaudia Zwolińska bez medalu

Słowenia

Nie udało się Klaudii Zwolińskiej wywalczyć drugiego medalu mistrzostw Europy w slalomie kajakowym w Lublanie.

Choć Polka stawiała sobie wysokie cele, po emocjonującym wyścigu półfinałowym w kayak crossie musiała uznać wyższość rywalek. – Czuję jednak coraz większy potencjał – zaznacza nasza zawodniczka.

Legendarny tor Tacen wciąż jest szczęśliwy dla biało-czerwonych. Przed siedmioma laty biało-czerwoni wywalczyli na nim aż pięć medali mistrzostw Europy. Mistrzem Starego Kontynentu w K-1 został Mateusz Polaczyk, srebro zdobył Dariusz Popiela, a obaj w drużynie z Maciejem Okręglakiem sięgnęli po brąz. Ponadto, biało-czerwoni sięgnęli wówczas również po srebra w C-2 za sprawą Andrzeja i Filipa Brzezińskich oraz zespołowo (Marcin Pochwała/Piotr Szczepański, Andrzej Brzeziński/Filip Brzeziński, Michał Wiercioch/Grzegorz Majerczak).

Kolekcję medali ME zdobytych w Słowenii powiększyła w środę Klaudia Zwolińska i jako jedna z kandydatek do podium przystępowała do czwartkowej rywalizacji w kayak crossie. Liderka reprezentacji Polski, która w środę wywalczyła srebro w crossowym sprincie, bez problemu awansowała do półfinału wygrywając czwartkowy wyścig ćwierćfinałowy. Niestety, na tym etapie zakończyła swój start i zajmując czwarte miejsce w swoim biegu nie zdołała awansować do decydującego o medalach wyścigu.

W półfinale Klaudia została przyblokowana, bo dość mocno zwarła się z Eliską Mintalovą, czyli zawodniczką ze Słowacji. To sprawiło, że ten wyścig był bardzo emocjonujący, ale niestety nie udało jej się awansować do finału. Półfinał to zawsze półfinał, chociaż wiadomo, że jeśli już się do niego awansuje, to chce się więcej. Tym bardziej, że w wyścigu ćwierćfinałowym, który Klaudia wygrała w cuglach, pokazała, że jest w naprawdę dobrej dyspozycji. Celowaliśmy wysoko, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Teraz będziemy starali się wywalczyć krążki w wyścigach slalomowych ocenia Jakub Chojnowski, trener główny polskiej reprezentacji.

Sama zawodniczka ambitnie podkreśla, że liczyła na nieco lepszy występ, tym bardziej, że w kayak crossie czuje się coraz lepiej. Nie czuję wielkiego rozczarowania, po prostu staram się wyciągnąć wnioski na przyszłość. Nie ukrywam, że głównie skupiam się na slalomie i dopiero po nim startuję w kayak crossie, ale przez pogodę harmonogram w Lublanie został zburzony i te wyścigi były dla mnie dużym zaskoczeniem. Mój medal w sprincie pokazał jednak, że jest duży potencjał i mamy się z czego cieszyć mówi Zwolińska.

Wracając do samego wyścigu półfinałowego, Polka podkreśla, że nie był łatwy. Trzymałyśmy się z rywalkami cały czas razem i ciężko było się przepchnąć. Duże znaczenie miało po prostu szczęście. Wiem jednak, jakie błędy popełniłam i co mogę następnym razem poprawić. Coraz fajniej startuje mi się w kayak crossie i będę dalej doskonalić te przejazdy kończy zawodniczka.

Piątek jest dniem przerwy od zmagań w ramach ME 2024. W sobotę zostaną rozdane indywidualne i drużynowe medale w K-1, a w niedzielę indywidualne i drużynowe w C-1.

Teraz czekamy na informacje od organizatora odnośnie sobotnich startów, bo ze względu na zmianę terminów musimy się dostosować treningowo, by być w jak najlepszej formie. Mamy też nadzieję, że pogoda pozwoli nam na swobodną rywalizację kończy Chojnowski.

Exit mobile version