Oba wtorkowe mecze polskich drużyn w mistrzostwach Europy w curlingu, rozgrywanych w Finlandii, zakończyły się porażkami.
O ile przegrana 4:8 drużyny skipa Konrada Stycha z utytułowaną Szwecją, której skipem jest fenomenalny Niklas Edin, w Dywizji A nie może dziwić, o tyle wynik Polek (skip Aneta Lipińska) w Dywizji B ze Słowaczkami (8:12) jest niespodzianką in minus.
Mecz naszej męskiej kadry przeciwko drużynie Edina (przypomnijmy: mistrz olimpijski z 2022, 6-krotny mistrz świata, 6-krotny mistrz Europy) miał przebieg podobny do poniedziałkowego starcia z innym faworytem ME – Włochami (6:9). Do połowy spotkania biało-czerwoni grali zaskakująco dobrze jak na debiutantów w tak wielkiej imprezie i utrzymywali wynik dający nadzieję na sprawienie niespodzianki (wyniki endów: 2, –2, 1, –1, –1, –1, –1, 1, –2, X). W drugiej części obu meczów górę brało zdecydowanie większe doświadczenie przeciwników, w grze naszej drużyny pojawiało się też więcej niedokładności. Jednak porażki z tak świetnymi przeciwnikami (w drużynie Trzech Koron lead Kristoffer Sundgren miał z Polską aż 97 procent skuteczności zagrań!) to żaden wstyd.
W meczu ze Szwedami nasza drużyna zagrała w składzie: Bartosz Łobaza (lead), Marcin Ciemiński (drugi), Krzysztof Domin (trzeci, wiceskip) i Konrad Stych (skip). Rezerwowym był Maksym Grzelka.
Po 6 spotkaniach (z dziewięciu) biało-czerwoni zajmują w Dywizji A miejsce 5-6, z bilansem 3 zwycięstwa – 3 porażki. W środę nasi reprezentanci rozegrają dwa mecze: o godzinie 8.00 polskiego czasu ze Szkocją (skip Bruce Mouat) i o godz. 18.00 z Czechami. Zwycięstwo w którymś z tych spotkań będzie oznaczało utrzymanie w europejskiej elicie na przyszły rok oraz awans do mistrzostw świata 2026, które odbędą się w USA. Taki sam efekt przyniesie porażka w porannej sesji Duńczyków (grają ze Szwajcarią) i Austriaków (grają z Niemcami) – oba te zespoły stracą wtedy matematyczne szanse na odniesienie 3 zwycięstw w turnieju (nie wygrały jeszcze żadnego meczu).
Pozostałe wtorkowe wyniki w Dywizji A mężczyzn: Szkocja – Norwegia 7:4, Niemcy – Czechy 9:6, Szwajcaria – Austria 10:2, Włochy – Dania 7:5.
Reprezentantki Polski, starające się wywalczyć historyczny, pierwszy awans z Dywizji B do elity, niespodziewanie uległy we wtorek 8:12 (2, –3, 2, –4, 1, 1, 2, –3, –2, X) Słowaczkom (skip Gabriela Kajanova), które wcześniej zdołały wygrać tylko jeden mecz. Nasza kadra wystąpiła w zestawieniu: Magdalena Kołodziej (lead), Marta Leszczyńska (druga), Ewa Nogły (trzecia, wiceskip) i skip Aneta Lipińska (rezerwowa Julia Dyderska). Po czterech pierwszych endach sytuacja Biało-Czerwonych była trudna (wynik brzmiał 4:7), potem jednak zawodniczki Media Curling Club Warszawa poprawiły skuteczność i po kolejnych trzech partiach wyszły na jednopunktowe prowadzenie. I wtedy nastąpił kryzys w grze Polek, rywalki zdobyły 5 „oczek” i już nie dały sobie odebrać zwycięstwa.
– W pierwszych endach przeciwniczki zagrały, jako zespół, na 90 procent skuteczności – ocenia szkocki trener naszej reprezentacji Brian Gray. I dodaje: – W hali było dziś zimno, a wpływ niskiej temperatury za powierzchnię lodowiska nie był pozytywny. Wczoraj, gdy moje zawodniczki grały przeciwko Łotyszkom, lód był idealny, dzisiaj wyglądał i sprawiał wrażenie „lepkiego”. Wszystkie areny mistrzostw Europy, na których do tej pory grał team Anety, w Dumfries, Perth, Östersund, znajdowały się w halach przeznaczonych wyłącznie do curlingu. Teraz jesteśmy na dużym, hokejowym lodowisku – a to „inny sport”. Kapitan drużyny Łotwy, naszych poniedziałkowych rywalek, rozegrała ponad 20 turniejów w takich halach. Dla nas to pierwszy występ w takich warunkach… Trudne, smutne, ale prawdziwe.
Po rozegraniu 5 z dziewięciu meczów reprezentacja Polski zajmuje miejsce 5-9, z bilansem 2 zwycięstwa – 3 porażki. Nasza ekipa wciąż ma szanse na awans, jednak nie może sobie pozwolić na kolejną wpadkę. W środę drużyna Anety Lipińskiej ma zaplanowane dwa spotkania: o godzinie 7.00 polskiego czasu ze Słowenią, a o godzinie 15.00 z Anglią.
Pozostałe wtorkowe wyniki w Dywizji B kobiet: Anglia – Słowenia 9:6, Holandia – Estonia 9:6, Węgry – Finlandia 11:2, Łotwa – Austria 10:1.
24 listopada. Biało-czerwoni rewelacją mistrzostw Europy w curlingu
Reprezentacja Polski mężczyzn wygrała 3. mecz w turnieju Dywizji A, który odbywa się w fińskiej Lohji, i po 4 kolejkach zajmuje miejsce 2.–5. w 10-zespołowej tabeli. W poniedziałkowej porannej sesji nasi zawodnicy pokonali Austrię 12:3 (1, –1, 0, 4, 3, –2, 4, X, X, X), prezentując doskonałą grę.
To był bardzo ważny mecz, bo w teoretycznych rozważaniach przed ME Austriacy mieli być bezpośrednimi rywalami naszej kadry w walce o utrzymanie w Dywizji A. Polacy, trenowani przez czeskiego szkoleniowca Jakuba Bareša, wystąpili w składzie: Bartosz Łobaza (lead), Marcin Ciemiński (drugi), Krzysztof Domin (trzeci) i skip Konrad Stych (rezerwowy Maksym Grzelka). Dla kapitana naszej drużyny było to piąte w karierze starcie z Mathiasem Gennerem, skipem Austriaków. I skończyło się ono tak samo, jak cztery poprzednie – zwycięstwem ekipy, w której występuje łodzianin. Trzeba przyznać, że Stych zapracował na to więcej niż solidnie, miał świetną skuteczność zagrań 89 procent, a poza tym jako skip podejmował bardzo dobre decyzje. W 3. endzie postanowił „zerować” partię, bo Polacy mieli szansę tylko na jeden punkt. Dzięki temu drużyna zachowała prawo do ostatniego zagrania w kolejnej partii i… zakończyła się ona zdobyciem aż 4 „oczek”. Nie był to jedyny „big end” w wykonaniu Biało-czerwonych, bo następny skończył się 3-punktową zdobyczą, a siódmy ponownie przyniósł 4 pkt! Po tej partii kapitan Austriaków Mathias Genner uznał, że nie ma już szans na odwrócenie losów rywalizacji i poddał mecz.
Bardzo skutecznie zagrał także lead naszej drużyny Bartosz Łobaza (86 proc.), Krzysztof Domin miał 80 proc., a Marcin Ciemiński 77. Wszyscy zawodnicy reprezentują barwy Wałbrzyskiego Klubu Curlingowego.
Biało-Czerwoni są już bardzo blisko osiągnięcia podstawowego celu, czyli zajęcia miejsca w pierwszej ósemce Dywizji A ME, co oznacza pozostanie w europejskiej elicie w przyszłym sezonie. A przy okazji historyczny, bo pierwszy awans Polski do mistrzostw świata – które odbędą się w Ogden City (USA) w dniach 27 marca–4 kwietnia 2026.
Jeszcze dziś Polacy rozegrają spotkanie z Włochami (skip Joel Retornaz), o godz. 19.00 polskiego czasu. We wtorek nasza drużyna zmierzy się ze Szwecją (Niklas Edin) – godz. 13.00.
Pozostałe poniedziałkowe wyniki, sesja poranna: Szkocja – Dania 9:4, Szwajcaria – Czechy 10:9 (po ekstra endzie), Szwecja – Norwegia 9:5, Włochy – Niemcy 9:7.
W Dywizji B reprezentacja Polski rozegrała w poniedziałek jeden mecz – z jedyną niepokonaną do tej pory drużyną, Łotwą. Zawodniczki skip Eveliny Barone podtrzymały świetną passę i pokonały Biało-Czerwone 7:5 (0, –2, 1, –1, 1, 1, –1, 2, –1, 2). Zwycięstwo w hali w Lahti nie przyszło jednak Łotyszkom łatwo. Polki, grające w zestawieniu: Magdalena Kołodziej (lead), Marta Leszczyńska (druga), Ewa Nogły (trzecia) i Aneta Lipińska – skip (rezerwowa Julia Dyderska, wszystkie z Media Curling Club Warszawa), spisywały się bardzo dobrze i mecz był zacięty do ostatnich zagrań. Może cieszyć fakt, że nasza kapitan już nie odczuwała skutków fatalnego, bolesnego upadku, który przydarzył się jej w wieczornym, niedzielnym starciu z Finlandią (7:9).
– Dla mnie ważna jest gra drużyny, strategia, mentalność. Musimy dotrzeć do półfinału mistrzostw i go wygrać, bo to daje awans do Dywizji A. Oceniam, że Łotwa, Estonia i Polska są topowymi drużynami tego turnieju. A trudno w curlingu pokonać świetny team dwa razy z rzędu – ocenia szkocki trener biało-czerwonych Brian Gray, nawiązując do niedzielnej, wyraźnej (9:4) wygranej jego zawodniczek z zespołem z Estonii.
Pozostałe poniedziałkowe wyniki w Dywizji B kobiet, sesja poranna: Słowacja – Anglia 8:4, Holandia – Austria 9:4.
Po 4. sesji (niepełnej) Polki zajmują miejsca 5–6 (bilans 2 zwycięstwa–2 porażki).
We wtorek rozegrają jeden mecz ze Słowacją.



