INNEWODNY

Lublin. ME w pływaniu. Srebro i brąz sztafet z rekordami Polski

Mistrzostwa Europy 2025

Ależ wieczór biało-czerwonych pływaków! Dwa pierwsze polskie medale na mistrzostwach Europy w Lublinie.

Dwa medale wywalczyli polscy pływacy pierwszego dnia Mistrzostw Europy na krótkiej pływalni w Lublinie. Najpierw na trzecim miejscu finiszowała sztafeta kobiet 4×50 metrów stylem dowolnym, a kilka minut później ze srebra cieszyła się sztafeta męska. Dodatkowo obie pobiły rekordy Polski.

Lepszego początku mistrzostw Polacy nie mogli sobie wymarzyć, bo dwa medale sztafet to wynik fantastyczny. – Świetny pierwszy dzień, mamy dwa medale, a my jeszcze rekord Polski. Wszystkie zmiany były poniżej dwudziestu jeden sekund, a to jest naprawdę bardzo szybkie pływanie. Myślę, że to nas napędzi na kolejne dni. Sezon letni miałem wspaniały i mam nadzieję, że zimowy też będzie bardzo dobry. Fantastycznie czujemy się w Lublinie, atmosfera jest cudowna – mówi Kamil Sieradzki, który razem z Piotrem Ludwiczakiem, Ksawerym Masiukiem i Mateuszem Chowańcem stanął na drugim stopniu podium.

Wyścig był niesamowicie emocjonujący, a niemal na każdym nawrocie zmieniały się pozycje w klasyfikacji. – Mistrzostwa powróciły do Polski w wielkim stylu. Spodziewałem się, że będziemy szybko pływać. Dostaliśmy dużą szansę i myślę, że dobrze ją wykorzystujemy. Emocji na tym wyścigu było bardzo wiele. Płynąłem w nim, sam je czułem, a gdy Mateusz płynął na ostatniej zmianie to wtedy najbardziej już poczułem. Wiedziałem, że jest w dobrej formie, od rana był wyciszony i skupiony, a zazwyczaj taki nie jest. Z każdego z nas jestem dumny – podkreślił Masiuk.

ME w Lublinie w pływaniu. Sztafeta męska 4×50 metrów stylem dowolnym (fot. Tomasz Jastrzębowski)

Kilka minut wcześniej z brązu cieszyły się Katarzyna Wasick, Julia Maik, Kornelia Fiedkiewicz i Barabara Leśniewska. – Co mi to przypomina? Wiadomo, medal sprzed czternastu lat, z mistrzostw Europy w Szczecinie. Ogromnie się cieszę, że mogłyśmy otworzyć ten worek medali i rozpocząć piękną passę Polaków. Słyszymy doping, dziękujemy za niego. Zachęcam do przychodzenia na trybuny, bo z doświadczenia wiem, że jak się dobrze zacznie to później idzie coraz lepiej – podkreślała najbardziej doświadczona Wasick.

– Presja była ogromna, wywalczyłyśmy ten medal, wieczorem udało mi się poprawić błędy z rana. Szczęście i dobra praca sprawiły, że byłyśmy trzecie. Bardzo się z tego cieszę – dodała najmłodsza w sztafecie, bo zaledwie piętnastoletnia Leśniewska.

We wtorek w finale popłynął jeszcze Krzysztof Chmielewski, który pierwszego dnia, niejako na przetarcie, wystartował na 400 metrów stylem dowolnym i rano awansował do finału, a wieczorem zajął w nim ósme miejsce. – To był start na przetarcie, a nie mój główny dystans, ale na pewno miałem oczekiwania wyższe niż ósme miejsce w finale. Poziom podobny, jak rano, więc nie jest źle, ale przecież nie mogę być zadowolony, skoro byłem ostatni w finale. W finałach zazwyczaj pływa się szybciej. Fajnie się tu czujemy, na pewno własny obiekt i nasi kibice dodają nam pewności siebie. Zazwyczaj w kraju, np. na kwalifikacyjnych zawodach w Polsce pływamy lepiej, niż na imprezach docelowych, więc to nam pomoże, a nie przeszkodzi – podsumował Chmielewski.

Brawa należą się także innym zawodniczkom i zawodnikom, choćby w stylu klasycznym, w którym Dominika Sztandera z szóstym czasem awansowała do finału, a Barbara Mazurkiewicz zajęła dziesiąte miejsce i w środę będzie rezerwową.

– Zakwalifikowałam się do finału pomimo przeciwności, bo na trzeciej 25 spadł mi jeden czepek i trochę to mnie wybiło z rytmu. Robiłam, co mogłam, by uzyskać jak najlepszy czas. Czy mogę walczyć o medal? Nie jestem z tych, którzy wieszają medale na szyjach przed finałami. Wszystko może się zdarzyć, nie mówię nie, ale nie mówię też, że wygram. Ale forma jest, nastawiam się na pobicie rekordu życiowego, a gdy uda się osiągnąć dobrą lokatę to będę bardzo szczęśliwa – mówiła Sztandera.

– Jestem bardzo zmęczone, ale i bardzo zadowolona. Wreszcie padła życiówka, złamana minuta pięć. Jestem drugą rezerwową, może się przez przypadek uda. To jest wielkie przeżycie startować tutaj. Cieszę się, że mogę w trakcie mojej kariery coś tak fantastycznego przeżyć – dodała Mazurkiewicz.

Do finału 200 metrów stylem grzbietowym z siódmym czasem dostała się Adela Piskorska. Nie udało się to Aleksandrze Knop, która była trzynasta. Zawiedziony też był Jan Kałusowski, który liczył na finał na 100 metrów stylem klasycznym, ale uplasował się na jedenastej pozycji. W półfinale 50 metrów stylem motylkowym trzynasta była Kornelia Fiedkiewicz, która dzień zakończyła medalem w sztafecie.

– Czas z rana poprawiony, kolejny raz rekord życiowy. Na pewno była okazja na jeszcze lepszy wynik, bo ściana nawrotowa nie wyszła mi tak, jak powinna, ale naprawdę nie mogłam prosić o więcej. Ten dzień pokazuje, że jestem w dobrym miejscu i jestem gotowa na ściganie się na moich koronnych dystansach – mówiła po swoim indywidualnym starcie.

W środę w sesji porannej zobaczymy liczne grono Polaków – na 200 metrów stylem dowolnym popłyną Krzysztof Chmielewski, Aleksander Bluj, Kamil Sieradzki i Ksawery Masiuk oraz wśród kobiet Justina Kozan i Barbara Leśniewska. Na 1500 metrów dowolnym zaprezentują się Mikołaj Litborski i Bartosz Kapela, a o awans do finału powalczy polska sztafeta 4×50 metrów stylem zmiennym.

2 grudnia. Pływackie mistrzostwa Europy w Lublinie wystartowały. Znakomity start biało-czerwonych!

Dwie polskie sztafety 4×50 metrów stylem dowolnym oraz Krzysztof Chmielewski w rywalizacji na 400 metrów dowolnym staną w piątkowy wieczór przed szansą zdobycia pierwszych medali dla polskiej reprezentacji na mistrzostwach Europy na krótkiej pływalni, które rozpoczęły się w Lublinie. Sześcioro Polaków wywalczyło też we wtorek awanse do półfinałów.

Chmielewski awansował do czołowej ósemki mistrzostw z piątym czasem, sztafeta męska w składzie Piotr Ludwiczak, Ksawery Masiuk, Mateusz Chowaniec i Kamil Sieradzki z trzecim, a żeńska sztafeta płynąca w zestawieniu Kornelia Fiedkiewicz, Julia Maik, Barbara Leśniewska i Katarzyna Wasick z czwartym. To pokazuje, że ich wieczorne występy mogą być bardzo emocjonujące.

– Czujemy większy komfort psychiczny, znamy basen i Lublin, a do tego mamy wspaniałą publiczność na trybunach. To na pewno gra na naszą korzyść, co widać w tych porannych eliminacjach – mówiła Kornelia Fiedkiewicz, która jeszcze przed startem w sztafecie pobiła rekord życiowy na dystansie 50 metrów stylem motylkowym i awansowała do półfinału. – Forma na pewno jest dobra, tym bardziej, że pięćdziesiąt delfinem to nie jest mój koronny dystans, więc ten występ bardzo mnie cieszy. Czy jestem w stanie popłynąć szybciej wieczorem? Zobaczymy. Na pewno dam z siebie wszystko i zostawię serce w basenie.

Znakomicie spisały się obie Polki w rywalizacji na 100 metrów stylem klasycznym – Dominika Sztandera awansowała z czwartym czasem, a Barbara Mazurkiewicz z jedenastym. Obie popłyną w wieczornym półfinale.

– Zrealizowałam założenia, która ustaliłam z trenerem, teraz muszę dobrze przygotować się do wieczornego półfinału? Jak to robię? Najpierw trzeba się rozpływać, później coś zjeść, wyspać i dobrze rozgrzać przed startem. Trzymam się swoich rytuałów. To jest mój ulubiony basen w Polsce, może oprócz tego, na którym trenuję. Padło tu dużo rekordów życiowych i rekordów Polski. Cieszę się, że jesteśmy w Polsce i mogą kibicować mi najbliżsi – powiedziała Sztandera.

Gromkie brawa i głośny doping przywitał na pływalni Adelę Piskorską, która na co dzień trenuje w Lublinie i jest zawodniczką miejscowego AZS UMCS. Polka, podobnie jak druga z biało-czerwonych Aleksandra Knop, wywalczyła awans do półfinału na 200 metrów stylem grzbietowym.

– Uśmiechnęłam się do siebie przed skoczeniem do wody. Cieszę się, że tyle osób chce mnie oglądać na żywo i było mi bardzo miło, gdy zobaczyłam reakcję publiczności. A wyścig był kontrolowany, taki dokładnie miał być, żeby jak najmniejszym nakładem sił dostać się do półfinału – komentowała Piskorska, która zakwalifikowała się do półfinału z ósmym czasem. Czternasta była z kolei Knop.

Powody do zadowolenia mógł mieć też Jan Kałusowski, specjalista stylu klasycznego. Polak był bliski rekordu życiowego na 100 metrów stylem klasycznym, awansował do półfinału i zapowiada ambitne cele na wieczorną sesję.

– Pierwszy start jest zawsze najtrudniejszy. Udało mi się całkiem dobrze, było blisko rekordu życiowego i awansowałem do półfinału, w którym będę celował w rekord Polski i wywalczyć awans do finału. Chcę poprawić w Lublinie dwa rekordy Polski, na 100 i 50 metrów i wywalczyć dwa finały. Niewątpliwie start w takiej imprezie w Polsce to jest to coś nowego i bardzo się cieszę, że mamy dobry doping, który na pewno pcha nas do przodu – mówił.

W porannej sesji startowało jeszcze siedmiu Polaków, którzy nie zdołali przebić się wyżej – Marcin Cieślak (50 metrów stylem motylkowym), Kamil Sieradzki i Bartosz Kapała (400 metrów dowolnym), Adrian Jaśkiewicz i Michał Chmielewski (50 metrów motylkowym) oraz Jan Gajda i Dawid Wiekiera (100 metrów klasycznym). Najwięcej emocji dostarczyła walka o półfinał Cieślaka, który, razem z dwoma rywalami, zanotował szesnasty, czyli ostatni dający awans czas. W tej sytuacji po zakończeniu sesji zorganizowany został repasaż, w którym Polak niestety dopłynął do brzegu trzeci.

Wieczorna sesja rozpocznie się o godz. 19. Drugim wyścigiem będzie finał z udziałem Chmielewskiego, a finały sztafet zaplanowano na 20.20 i 20.24.

ME w Lublinie w pływaniu. Konferencja (fot. Łukasz Szeląg)

1 grudnia. W Lublinie ruszają pływackie mistrzostwa Europy na krótkim basenie. Katarzyna Wasick: Wierzę, że fakt, iż startujemy w Polsce nas poniesie

Po czternastu latach europejska czołówka w pływaniu znów będzie rywalizować o medale mistrzostw Europy na krótkiej pływalni w Polsce. We wtorek w Lublinie rozpocznie się impreza, w której udział weźmie ponad pół tysiąca zawodników z całej Europy. – Wierzę, że to, iż będziemy rywalizować w naszym kraju nas poniesie – mówi jedna z liderek polskiej reprezentacji Katarzyna Wasick. Pierwsze starty pływaków w Lublinie zaplanowano na wtorkowy poranek.

Wasick, która czternaście lat temu startowała na mistrzostwach Europy w Szczecinie i wywalczyła tam brązowy medal w sztafecie, jest zachwycona, że znów będzie mogła pokazać się przed polskimi kibicami w walce o krążek europejskiego czempionatu. – To jest niesamowite, że po raz drugi mogę startować w moim kraju, przed własną publicznością, przed rodziną, znajomymi i osobami, które mnie wspierają. Myślę, że te emocje nas poniosą. I to nie tylko mnie, ale mówię to w imieniu całej reprezentacji. Sądzę, że czasy będą niesamowite przez to, że ten doping i ta energia będzie szczera i na pewno publiczność da siebie wszystko, żeby nas ponieść, wynieść nad wodę – mówi Wasick, wielokrotna medalistka mistrzostw świata i Europy na 50 metrów stylem dowolnym.

– Fakt, że te mistrzostwa Europy na krótkim basenie są w Polsce dodaje pewności siebie, no i nie trzeba było daleko podróżować. Cieszę się, że jesteśmy wszyscy razem i że publiczność będzie polska. Po prostu chcę popłynąć szybko i jestem szczęśliwy, że to jest w Polsce. Myślę, że będziemy pływać jak najszybciej potrafimy i to, że jest to w Polsce, w Lublinie, pomaga nam. Fakt, że przyjechali do nas najlepsi zawodnicy z Europy, tylko może pomóc i cieszę się, że możemy mieć najlepsze zawody, na których będziemy się szybko ścigać – dodaje Krzysztof Chmielewski, kolejny znakomity polski pływak, srebrny medalista letnich mistrzostw świata w Singapurze na 200 metrów stylem motylkowym.

Spośród grona polskich pływaków chyba najbardziej podekscytowana jest Adela Piskorska. Polska grzbiecistka, zawodniczka AZS UMCS Lublin, na co dzień bowiem trenuje w Aqua Lublin. – Bardzo się ucieszyłam na wiadomość, że to właśnie w Lublinie będą się odbywać mistrzostwa Europy. Naprawdę to jest dla mnie dziwne uczucie, że mam tak wielką imprezę na swoim treningowym basenie, bo znam go doskonale, wiem, jak on wygląda na co dzień i jestem bardzo podekscytowana z tego powodu, wiem, że miasto Lublin, moja rodzina będą mieli okazję mnie zobaczyć na tej rangi imprezie w Polsce. Aqua Lublin jest najlepszym basenem w Polsce. Zawodnicy lubią ten basen, nigdy nie usłyszałam, że ten basen jest wolny albo słaby. To jest bardzo nowoczesny obiekt. Nie mówi się marzeń, na pewno chciałabym po prostu popłynąć na miarę swoich możliwości i tego sobie życzę, żeby nic nie zaburzyło tego obrazu mojej formy – podkreśla.

Bartosz Kizierowski, główny trener polskiej reprezentacji zaznacza, że najważniejsze jest, by emocje związane ze startem w dużej międzynarodowej imprezie w Polsce przekuć w sukces. – Na pewno ten dreszczyk emocji jest troszeczkę większy, a naszym zadaniem jest to, żeby to opanować i żeby to nam pomogło, a nie wpłynęło negatywnie. Od lat w europejskim pływaniu stoimy na wysokim miejscu, w związku z tym liczę na naszych asów, czyli na przykład tych zawodników, którzy byli w finałach mistrzostw świata ostatnich mistrzostw świata, które odbyły się latem w Singapurze. Mam nadzieję też na jakieś niespodzianki, mam nadzieję na dobre występy sztafet. Nie chcę tutaj wymieniać nikogo indywidualnie, po prostu jesteśmy drużyną, która będzie walczyła jak najmocniej i mam nadzieję, że w świetnej atmosferze będziemy rywalizowali z resztą Europy – mówi były znakomity polski pływak, a dziś trener główny kadry.

Zarówno pływacy, jak i trener podkreślają, iż fakt, że mistrzostwa Europy odbywają się w Polsce, może wpłynąć na większą liczbę młodych ludzi, którzy będą chcieli uprawiać pływanie.

– Gdy młode pokolenia oglądają na przykład igrzyska olimpijskie to chcą być sportowcami. Mówią: mamo, tato, zawieź mnie na pływanie, też chcę tego spróbować, też chcę być takim bohaterem w wodzie. Myślę, że to, iż mamy transmisję telewizyjną mistrzostw Europy sprawi, że będzie większe zainteresowanie i że te młodsze pokolenia będą nas oglądać, a później poproszą rodziców, żeby ich zaprowadzili na basen. Nie każdy musi być olimpijskim sportowcem, ale każdy musi umieć pływać. Także zachęcam wszystkich, żeby przynajmniej spróbowali. A czy im się spodoba? Myślę, że się spodoba – mówi Wasick.

– Wiadomo, że pływać na takiej rangi imprezie w Polsce przed polskimi kibicami to jest niesamowita okazja, żeby wypromować nasz sport i żeby spopularyzować dyscyplinę. Mam nadzieję, że dzięki tym mistrzostwom wiele nowych dzieci trafi na basen i w przyszłości będziemy się cieszyć jeszcze z większych talentów, jakie mamy do tej pory. No i oczywiście okazja dla zawodników i dla nas wszystkich, żeby zaprezentować się jak najlepiej, walczyć o medale, o finały, o rekordy życiowe – dodaje Kizierowski.

Wielkie emocje przed startem mistrzostw czuje także Otylia Jędrzejczak, mistrzyni olimpijska, trzykrotna medalistka igrzysk, a także wielokrotna mistrzyni świata i Europy, a dziś prezes Polskiego Związku Pływackiego.

– Jest we mnie bardzo dużo emocji, ale też trochę, nie ukrywam, strachu. To nie jest tylko sama radość, ale też taki trochę stres, żeby wszystko wypadło dobrze tak, jak oczekują tego zawodnicy, europejska federacja, ale też tak, jak tego my oczekujemy sami od siebie. W tym momencie wszystko jest w porządku, a we wtorek ruszamy z pierwszymi startami i wierzę w to, że basen w Lublinie okaże się dla zawodników szybki, przyjemny i wrócą z Lublina z miłymi wspomnieniami. Organizacja tak dużej imprezy po czternastu latach to jest dla nas duże wyzwanie, , ale cieszę się, że mój team sprostał temu wyzwaniu. Wiele się działo na tej drodze, abyśmy mogli zorganizować jak najlepiej te Mistrzostwa Europy, ale dzięki wsparciu Ministerstwa Sportu i Turystyki, Grupy Orlen czy Lotto możemy te mistrzostwa zrealizować. To było bardzo duże wyzwanie, ale zarówno Lublin, jak i Polski Związek Pływacki stajemy na wysokości zadania, żeby wszyscy stąd wyjechali zadowoleni – mówi Jędrzejczak.

Mistrzostwa Europy na krótkiej pływalni rozpoczną się we wtorek i potrwają do niedzieli. Każdego dnia sesje eliminacyjne będą rozpoczynać się o godz. 10, a wieczorne o 19. Pierwszego dnia na pływalni zaprezentuje się …. Polaków: Bartosz Kapała, Krzysztof Chmielewski i Kamil Sieradzki (400 metrów dowolnym), Kornelia Fiedkiewicz, Michał Chmielewski, Marcin Cieślak i Adrian Jaśkiewicz (50 metrów motylkowym), Dominika Sztandera, Barbara Mazurkiewicz, Jan Kałusowski, Dawid Wiekiera i Jan Gajda (100 metrów klasycznym), Aleksandra Knop i Adela Piskorska (200 grzbietowym) oraz sztafety 4×50 metrów stylem dowolnym kobiet i mężczyzn. Pierwszego dnia imprezy zostaną rozdane medale na 400 metrów stylem dowolnym kobiet i mężczyzn oraz w obu rywalizacjach sztafet 4×50 metrów stylem dowolnym.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button