Gdańsk. Polacy bez medali w World Tour w short tracku. W niedzielę ostatnie biegi

Short track

Za reprezentantami Polski w short tracku trzeci dzień zawodów World Tour w Gdańsku.

W sobotę biało-czerwoni walczyli zarówno w repasażach, jak i finałach. Nasi zawodnicy na razie nie zdołali wywalczyć medalu, choć szansę na to będą mieli jeszcze podczas niedzielnych zmagań w hali Olivia. – Czuję dobrą formę, więc w niedzielę będę chciała to pokazać – zapowiada Nikola Mazur.

Sobotnia sesja poranna zawodów w Gdańsku poświęcona była na repasaże, w których również nie zabrakło Polaków. Najpierw na lód w hali Olivia wyjechał Neithan Thomas, który walczył na dystansie 1500 metrów. I co prawda ćwierćfinał repasaży wygrał i awansował dalej, to jednak w kolejnym biegu był szósty i tym samym pożegnał się z zawodami. Z kolei Michał Niewiński w ćwierćfinale repasaży tego samego dystansu zdaniem sędziów popełnił wykroczenie i został wyeliminowany z dalszej walki.

W sobotnich repasażach jechała również Kamila Sellier, która miała okazję awansu do półfinału na 1000 metrów. Zawodniczka reprezentacji Polski awansowała do półfinału repasaży, ale w nim była trzecia i tym samym odpadła z dalszej rywalizacji.

W sesji popołudniowej zawodnicy walczyli już we właściwych ćwierćfinałach i półfinałach. Ponownie okazję do zaprezentowania swoich umiejętności miał Pigeon, który już w czwartek awansował do tego etapu na 1500 metrów. Polak w półfinale był jednak szósty, więc zakończył swój występ. Nasz zawodnik pojechał jeszcze w wywalczonym ćwierćfinale na 500 metrów. Pigeon ostatecznie był czwarty i nie awansował dalej.

– Jestem trochę zawiedziony, szczególnie że na 1500 metrów popełniłem błąd, który wyeliminował mnie z dalszej walki. Mogę jednak powiedzieć, że dałem z siebie wszystko. Wiem, że jeszcze w World Tour mamy jeszcze trochę do zrobienia, bo walczymy o kwalifikacje olimpijskie. Jestem cały czas blisko miejsc, dzięki którym zdobywałbym więcej punktów. Nie poddaję się i dalej będę dawał z siebie jak najwięcej – podsumowuje Pigeon.

W ćwierćfinale walczyła również Gabriela Topolska, która w znakomitym stylu awansowała do niego podczas czwartkowych kwalifikacji na 1000 metrów. Nasza topowa w tym sezonie zawodniczka niestety wywróciła się na jednym z wiraży i co prawda dojechała do mety, ale już na piątym miejscu. Oznaczało to, że nie będzie miała dalszej szansy walki o medale World Tour na 1000 metrów.

Natalia Maliszewska (fot. Łukasz Szeląg)

Ostatnim polskim akcentem podczas sobotniej rywalizacji w Gdańsku był wyścig żeńskiej sztafety na dystansie 3000 metrów. Przypomnijmy, że Polki awansowały do półfinału i marzył im się finał, by przed własną publicznością walczyć o medal. Biało-czerwone w składzie Natalia Maliszewska, Sellier, Topolska, Nikola Mazur ostatecznie przyjechały na metę trzecie, a co oznaczało, że awansowały do finału B. W nim zajęły trzecie miejsce, a wszystko ze względu na fakt, że jedna z naszych zawodniczek wywróciła się i biało-czerwone nie zdołały już dogonić rywalek. – Ciężko jest mi cokolwiek powiedzieć o tych biegach sztafetowych. Poszło nam, jak poszło. Oczywiście liczyłyśmy na to, że znajdziemy się w finale A, ale gdy to nam nie wyszło, to chciałyśmy jak najlepiej zaprezentować się w finale B. Myślę, że ten wynik mocno nie wpływa na kwalifikację olimpijską. Czas się pozbierać i dać z siebie wszystko w niedzielnych finałach indywidualnych.

Na niedzielę zaplanowano ostatnie wyścigi i podobnie jak w sobotę, rano odbędzie się sesja repasaży, a po południu łyżwiarze powalczą w finałach.

Exit mobile version