French Open. Maja Chwalińska w ćwierćfinale Roland Garros. Życiowy sukces

Tenis

Maja Chwalińska została największą sensacją tegorocznego Roland Garros.

– Nie miałam pojęcia kim jest – przyznaje Lindsay Davenport. – To właśnie jej atut – wyjaśnia Angelique Kerber, a Alize Cornet uważa, że Polka może dojść w tym turnieju jeszcze dalej.

24-latka awansowała do ćwierćfinału, choć występy w Paryżu zaczęła od eliminacji. Zawodniczka BKT Advantage Bielsko-Biała i PZT Team zadziwia tenisowy świat. Dziennikarze „L’Equipe” jeszcze w niedzielę zastanawiali się: „Kim jest Maja Chwalińska?”, a Francuzi pytali nas o wymowę jej nazwiska.

Diane Parry podczas konferencji po swoim meczu trzeciej rundy przyznała: – Nie znam jej. Wiem, że jest leworęczna, więc będę musiała dobrze przygotować się.

Maja Chwalińska (fot. Olga Pietrzak/PZT)

Nawet, jeśli Parry faktycznie wyszykowała się na Chwalińską taktycznie i fizycznie to nerwy miała poszarpane. O ile 10-tysięczny stadion Susanne-Lenglen jest francuską twierdzą, gdzie piłkarski doping gospodarzom często dodaje skrzydeł to już 15-tysięczny Philippe-Chartier może przytłoczyć. Parry ciężar oczekiwań dźwigała z trudem, w przeciwieństwie do Chwalińskiej. To Polka lepiej opanowała nerwy i potrafiła narzucić rywalce swoje warunki. Wygrała 6:3, 6:2 i ma w tym turnieju – łącznie z eliminacjami – bilans setów 14:1. A to wcale nie musi być koniec.

– Kiedy ktoś przed trzecią rundą powiedział mi, że Polacy mają w turnieju jeszcze trzy zawodniczki uznałam, że to jakiś błąd, skoro odpadła już Magdalena Fręch. Wiedziałam o Idze Świątek i Magdzie Linette, ale kim jest ta ostatnia? Pierwszy raz usłyszałam nazwisko „Chwalińska”. Teraz już wiem, że będę musiała się jej uważniej przyjrzeć – nie kryje trzykrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych, Amerykanka Lindsay Davenport.

Chwalińska dla wielu ekspertów oraz większości rywalek ze światowej czołówki była przed turniejem tenisistką nieco anonimową i to z pewnością jej atut.

– Wyszła z eliminacji, nie było jej na niczyjej liście. Rywalki jej nie znają, w kolejnych turniejach będzie już zupełnie inaczej – podkreśla inna trzykrotna mistrzyni wielkoszlemowa, Niemka Angelique Kerber. – To co pokazała do tej pory w Roland Garros jest niesamowite. Gra dobrze, kombinacyjnie. Biega i walczy o każdą piłkę. To jej moment i jej chwila, żeby to wykorzystać.

– Spisuje się świetnie, a w meczu z Parry najbardziej zaimponowała mi tym jak zniosła presję – mówi francuska tenisistka Alize Cornet. – Po prostu grała swój tenis. Nie było widać po niej żadnego napięcia, stresu. Była na misji: wykonywała swoją pracę i zagrywała odpowiednie akcje we właściwych momentach. Uwielbiam różnorodność jej gry, to największy atut Chwalińskiej. Powinna iść za ciosem i niczego nie zmieniać, a wówczas może zajść jeszcze dalej.

Maja Chwalińska (fot. Olga Pietrzak/PZT)

Zawodniczka, która przygodę z tenisem zaczynała do Talentiady, a od 2019 roku jest wspierana przez Polski Związek Tenisowy w ramach programów współprowadzonych z Partnerem Strategicznym, w środę zmierzy się z Anną Kalinskają.

– Zobaczymy zawodniczki prezentujące zupełnie inny tenis, a styl Chwalińskiej jest niewygodny dla rywalek – podkreśla Kerber. Polka w tym roku wygrała podczas Roland Garros siedem meczów, ale współpracujący z nią Maciej Ryszczuk zapewnia: – Jest gotowa na więcej. Zostanę z nią w Paryżu aż do finału.

Chwalińska od lat buduje karierę dzięki wsparciu klubu, miasta oraz PZT. Dziś jest jednym z członków PZT Team.

– Wspieramy w ten sposób polskich zawodników. Przyznajemy im pulę środków, które mogą wykorzystać na szkolenie. Przez lata pomogliśmy w ten sposób dziesiątkom tenisistów – wyjaśnia prezes PZT Dariusz Łukaszewski. Zawodnikami PZT Team są także, m.in. Jan Zieliński, Kamil Majchrzak, Katarzyna Kawa oraz Linda Klimovicova, a ze wsparcia korzysta łącznie kilkudziesięciu zawodników.

24-latka została trzecią polską tenisistką, która awansowała do drugiego tygodnia Roland Garros. Wcześniej dokonały tego jedynie Agnieszka Radwańska oraz Iga Świątek.

– To dla mnie olbrzymia niespodzianka, więc staram się tym wszystkim cieszyć, ale za chwilę muszę zaczynać przygotowania do kolejnego meczu – podkreśla Chwalińska. – Tenis to sport, gdzie jest się zawsze głodnym. Jestem wdzięczna za to co się wydarzyło, ale chcę więcej.

Exit mobile version