Rozstawiona z nr 5. Iga Świątek przegrała 6:7 (1-7), 6:4, 0:6 z liderką rankingu WTA Aryną Sabalenką w półfinale wielkoszlemowego turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w Paryżu.
Polka o czwartym tytule z rzędu na kortach Rolanda Garrosa może tylko pomarzyć. Koniec też jej serii, tj. 26 zwycięstw w paryskim turnieju French Open.
27-letnia Białorusinka jednak nie dała szans raszyniance.
W czwartek czerwcowa aura w stolic Francji nie zachwyca, choć Woody Allen w filmie „O północy w Paryżu” przekonywał, że Paryż zwiedza się najlepiej w deszczu. Jednak nawracające opady i silny wiatr uniemożliwiłyby rozegranie zaplanowanych meczów, ale na szczęście po bardzo kosztownej przebudowie kort centralny im. Philippe’a Chatriera posiada zasuwany dach.
W ramach renowacji największego tenisowego stadionu w Lasku Bulońskim powiększono też trybuny, na których obecnie może zasiąść prawie 15 tysięcy widzów. Niestety pierwsze spotkanie półfinałowe z udziałem czterokrotnej triumfatorki Roland Garros (2020 i 2022-24) z aktualną liderką rankingu WTA zaplanowano na dość wczesną porę, czyli na godzinę 15, gdy jeszcze część paryżan jest w pracy.
Zanim ktoś zacznie zarzucać bezmyślność organizatorom drugiej tegorocznej lewy Wielkiego Szlema to należy przypomnieć, że Aryna i Iga swoje ćwierćfinałowe mecze rozegrały już we wtorek. Miały więc prawie dwie doby na regenerację sił. Natomiast półfinalistki w dolnej polówce drabinki wywalczyły awans dopiero w środę po południu.
Rywalizacja przy sztucznym oświetleniu pod dachem oznaczała niemal hermetyczne warunki, co dawało na wejściu nieznaczną przewagę Sabalence. Znana jest z bardzo siłowego tenisa, więc brak wiatru zmieniającego kierunki lotu piłek tworzył dla niej korzystne środowisko gry. Bardzo solidnie rozpoczęła pojedynek, na otwarcie przełamując podanie rywalki już przy pierwszej okazji.
Powtórzyła to w trzecim gemie, ale wówczas przy drugim break poincie, podwyższyła prowadzenie na 3:0. Zaraz po tym nieoczekiwanie, przy trzeciej okazji wypracowanej przez Igę, sama straciła serwis, bo natychmiast odrobić stratę i wyjść na 4:1.
Okazało się, że nie był to koniec przełamań, przynajmniej jeśli chodzi o podanie Aryny, bo tym razem swoje gemy utrzymywać zaczęła Polka. Zdobyła cztery gemy z rzędu, dzięki czemu po raz pierwszy w czwartek objęła prowadzenie 5:4.
Tę serię rywalka przerwała wygrywając serwis bez straty punktu, a za chwilę wyszła na 6:5 po wykorzystanym pojedynczym break poincie. Ale nie potwierdziła go i znowu straciła swoje podanie, więc konieczny był tie-break.
W nim zdecydowanie była lepsza pierwsza obecnie tenisistka na świecie. Odskoczyła na 3-0 i wtedy oddała Idze jedyny punkt w decydującej rozgrywce. Rozstrzygnęła ją na swoją korzyść 7-1 po godzinie i 11 minutach.
Również druga partia rozpoczęła się od serii przełamań, tym razem trzech, po których zrobiło się 2:1 dla Światek. OD tego momentu zaczęły pewnie wygrywać swoje serwisy, więc zrobiło się 3:1, 4:2 i 5:3. Ostatecznie, w dziesiątym gemie Polka odskoczyła na 40-0 po czym zdobyła seta przy pierwszej okazji.
Po blisko dwugodzinnej walce półfinał rozpoczął się praktycznie na nowo i chyba wszyscy spodziewali się zaciętej rywalizacji o każdy gem i punkt. Jednak faktyczny rozwój wydarzeń na korcie zaskoczył wszystkich, a najbardziej chyba to, że Polka nie zdobyła już ani jednego gema.
W sumie Sabalenka wykorzystała każdy z trzech wypracowanych break pointów, odpowiednio w drugim czwartym i szóstym gemie. Ten ostatni był zarazem wygranym meczbolem, który zakończył trwające dwie godziny i 22 minuty spotkanie.
Był to już 13. pojedynek Aryny z Igą, a ta pierwsza poprawiła ich bilans na 5-8, a na nawierzchni ziemnej na 2-5.
Świątek przegrała dopiero trzeci w karierze mecz na paryskich kortach ziemnych, na których poniosła wcześniej porażki tylko z Rumunką Simoną Halep (2019 r., 1/8 finału) i z Greczynką Marią Sakkari (2021 r., ćwierćfinał). Natomiast wygrała tam już 40 spotkań, w tym od 2022 roku do wtorkowego ćwierćfinału 26 z rzędu. A z cztery z pięciu wielkoszlemowych tytułów zdobywała właśnie w stolicy Francji, triumfując w Roland Artois w 2020 roku i w latach 2022-24 (wygrała też US Open 2023).
