FESTIWALE

Die Antwoord zgarnia pulę pierwszego dnia Kraków Live Festival 2018 [ZDJĘCIA]

Die Antwoord, Stormzy, Unknown Mortal Orchestra, Kendrick Lamar i inni

Pierwszy dzień Kraków Live Festival za nami.

Na rozgrzewkę na Main Stage – Sonbird, czterech chłopaków z Żywca na początku kariery, po występach na Męskim Graniu i Off Festiwalu postanowiło poczarować krakowską publiczność. Spokojne indierockowe brzmienia lekko rozbujały tradycyjnie nieliczną o tej porze widownię. Zapowiedzieli powrót do Krakowa we wrześniu.
Na Kraków Stage, Mery Spolsky. Artystka, która sama pisze teksty i swoim temperamentem rozsadza scenę od środka. Niedawno dała popis swoich możliwości na krótkim koncercie podczas krakowskiej edycji Męskiego Grania. Nic się nie zmieniło: dalej tworzy „one man show” na całego. Końcówka jej występu przebiegła już przy praktycznie pustej sali gdyż większa część licznej publiki popędziła pod scenę główną na Die Antwoord, którego występ i sama artystka chciała koniecznie obejrzeć.

Ninja i Yo-Landi w Krakowie! Oczekiwania wielkie, a rzeczywistość jeszcze potężniejsza. Nie obyło się bez fajerwerków, skoków w publikę i największych hitów. Ich koncert zgromadził tak dużą publikę, jaką rzadko można zaobserwować o tej godzinie na festiwalach. Godzina 19, a koncert wart finału, ewidentnie zgarnęli pulę tego dnia, a może i całego festiwalu.

O 21 zagrał dla nas Michael Ebenazer Kwadjo Omari Owuo Jr. lepiej znany wszystkim jako Stormzy, pierwszy z reprezentantów hip-hopu na tegorocznej edycji festiwalu. Jeden z wiodących głosów grime’u. Na finał zarapował długo wyczekiwany amerykański raper Kendrick Lamar, niestety nie wyraził zgody na fotografowanie swojego koncertu. Usłyszeliśmy jego największy hit ‚HUMBLE’, który okrył się w Stanach Zjednoczonych siedmiokrotną platyną i długo nie schodził z pierwszych miejsc list przebojów na całym świecie. Podczas występów obydwu raperów zauważyć można było dziwną zależność odwrotnej proporcjonalności ilości widzów do dobrej zabawy. Podczas koncertu Stormzy’ego zncznie mniej liczna publiczność bawiła się zauważalnie lepiej i swobodniej, natomiast długo przed końcem występu Kendricka tłum okalający scenę topniał z kazdą chwilą. Niestety nie był to porywający występ ulubionego rapera Barracka Obamy.

Na małej scenie Daria Zawałow dała niezły koncert ukazujący jej ostry temperament i sceniczne zacięcie. Występ Unknown Mortal Orchestra przebiegł bez większych fajerwerków choć chyba nie o to chodzi w ich muzyce. Duża część publiczności opuszczająca teren festiwalu po występie headlinera Kendricka Lamara skręciła do namiotu Kraków Stage na Bass Astral X Igo, których mogliśmy 2 tygodnie wcześniej usłyszeć na Off Festivalu w Katowicach. Duet poszerzył skład o gitarę i dęciaki, Kuba Tracz szalał na gitarze basowej, a głos Igora Walaszka jak zawsze urzekał swoją niecodzienna barwą. Ten duet juz niedługo dołączy do ścisłej muzycznej czołówki krajowej. Warto było czekać na ten występ. Niestety komuś puściły hamulce i grubo przesadził z dymem, tak że duża część występu przebiegła bez kontaktu wzrokowego sceny z publiką, która dość szczelnie wypełniła namiot.

Na zakończenie warto postawić wielkiego plusa dla organizatorów za zorganizowanie porządnej podłogi na Kraków Stage. Pierwszy raz w historii Festivalu nie ma obawy o połamanie nóg na nierównie sklepionej ziemi, a w razie deszczu nie utoniemy w błocie.
Zauważalnie Kraków Live Festival wraca do hip-hopowych klimatów z wcześniejszych edycji sprzed lat. Trochę szkoda bo pierwsza edycja po przerwie była udanym połączeniem dawnego „Coke’a” i nieodżałowanego Selectora, uważamy że różnorodność jest jednak wskazana w przypadku tego festiwalu.
(Klaudia Rakowska i Artur Rakowski)

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

avatar
Close