Po okresie aklimatyzacji w Everest Base Camp, a także po poprawie warunków pogodowych, zespół wyruszył na lodowiec Khumbu.

To jeden z najtrudniejszych i najbardziej niebezpiecznych odcinków drogi na Mount Everest.

Celem było odnalezienie i wytyczenie bezpiecznego przejścia, które pozwoliłoby dostać się do wyżej położonych obozów.

Początkowo lodowiec wydawał się całkowicie nie do przejścia – potężne seraki i głębokie szczeliny uniemożliwiały znalezienie oczywistej drogi.

Zostały sprawdzone różne warianty, co było wyzwaniem poruszając się w tym niestabilnym terenie, w którym lód nieustannie pracuje i zmienia swoją strukturę. Ostatecznie, dzięki wspólnemu wysiłkowi i wsparciu zespołu, Andrzejowi Bargielowi udało się wyznaczyć logiczną linię przejścia przez lodowiec, która doprowadziła go do obozu 1. To ważny krok w realizacji całej wyprawy, otwierający drogę do dalszej aklimatyzacji i podejmowania działań na wyższych wysokościach.

Po kilku dniach podczas kolejnego wyjścia aklimatyzacyjnego Andrzejowi Bargielowi udało się zrealizować bardzo ważny etap przygotowań. Po nocy spędzonej w obozie drugim (C2, 6500 m) wyruszył wyżej i dotarł na wysokość około 7000 metrów, pod charakterystyczne Żebro Genewczyków. Tam spędził noc.


Następnego ranka ruszył dalej w stronę Przełęczy Południowej, która znajduje się na wysokości 7900 m, skąd zjechał na nartach prawie do poziomu Everest Base Camp.

Celem wyprawy jest wejście na Mount Everest (8 849 m n.p.m.) i zjazd na nartach ze szczytu, bez użycia dodatkowego tlenu – przedsięwzięcie, którego do tej pory nie udało się zrealizować nikomu na świecie.



