LEKKOATLETYKA

1. Memoriał Wiesława Czapiewskiego. Adrianna Sułek i Czech Ondrej Kopecky prowadzą w Bydgoszczy

Lekkoatletyka

Adrianna Sułek i Czech Ondrej Kopecky prowadzą po pierwszym dniu rywalizacji siedmioboistek i dziesięcioboistów w 1. Memoriale Wiesława Czapiewskiego, który odbywa się w Bydgoszczy.

Podczas uroczystego otwarcia oddano cześć wybitnemu bydgoskiemu szkoleniowcowi, który zmarł przedwcześnie w 2019 roku.

Do rywalizacji w 1. Memoriale Wiesława Czapiewskiego przystąpiło 9 zawodniczek i 6 zawodników. Po pierwszym dniu rywalizacji pań prowadzi halowa wicemistrzyni świata z Belgradu w pięcioboju – Adrianna Sułek. Bydgoszczanka uzyskała czas 13,70 w biegu na 100 m ppł, skoczyła wzwyż 1,87, pchnęła kulą 13,20 i pobiegła 200 m w czasie 24,34. Szczególnie wynik w skoku wzwyż budzi respekt. Polka zgromadziła 3777 punktów, co daje jej wyraźne prowadzenie.

– To impreza dla mnie bardzo istotna. Jak ten pierwszy dzień? Przyzwoicie. To nie są rekordy życiowe, ale setne czy centymetry od życiówek. Jestem zadowolona, bo mamy połowę maja. Ciekawa jestem, co przyniesie jutro, bo to zmęczenie na pewno wyjdzie – mówiła Sułek.

Przyznała, że wielobój w Bydgoszczy musiała potraktować treningowo, bo dwa najważniejsze cele na ten sezon są w lipcu i sierpniu. Są nimi mistrzostwa świata w Eugene i mistrzostwa Europy w Monachium.

– Wierzę, że jutro przyjdzie troszkę więcej ludzi, aby pomagać mi uzyskać minimum na mistrzostwa świata i Europy. Rano dziś było trochę kibiców – z czego się cieszyłam, ale potem pogoda przestała na sprzyjać – dodała wicemistrzyni świata.

Trener Czapiewski był w jej ocenie wybitnym fachowcem.

– Takich specjalistów w Polsce nie ma. To był wybitny szkoleniowiec i byłby w stanie wyciągnąć ze mnie wszystko, co najlepsze. Teraz musiał szukać swojej drogi i sposobu na siebie. Nie żałuję decyzji o współpracy z trenerem Markiem Rzepką. Wszystko jest na dobrych torach. Wracamy na moje właściwe, mocne tory – powiedziała Sułek.

Wśród panów prowadzi Czech Ondrej Kopecky 4057 – pkt. Najlepszy z Polaków – trzeci –  jest Jacek Chochorowski – 3794. Paweł Wiesiołek wycofał się z rywalizacji po trzech konkurencjach, w których wypadł średnio i nie miał szans na uzyskanie minimum na mistrzostwa świata. Dokończenie rywalizacji siedmioboistek i dziesięcioboistów już jutro. W niedzielę zawodnicy będą rywalizować od 11 do 18. Wstęp dla kibiców jest wolny.

1. Memoriał Wiesława Czapiewskiego. Ondrej Kopecky (fot. pras.)

Wiesław Czapiewski był wybitnym polskim trenerem lekkiej atletyki, wcześniej dziesięcioboista. Będąc trenerem w Zawiszy Bydgoszcz prowadził m.in. Sebastiana Chmarę, Artura Kohutka, czy Pawła Wojciechowskiego. Jego zawodniczką i wychowanką była też Sułek, która w minionym sezonie halowym zadziwiła lekkoatletyczny świat, zdobywając tytuł halowej wicemistrzyni świata. Czapiewski w 2015 roku został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla rozwoju kultury fizycznej i za osiągnięcia w pracy trenerskiej. Był też trenerem roku w Kujawsko-Pomorskiem oraz w Wojsku Polskim. Zmarł w 2019 roku.

– To wzruszająca chwila dla całej naszej rodziny. Dla mnie w szczególności, bo tata był również moim trenerem. Ja na tym stadionie nauczyłem się chodzić, jeździć na rowerze, biegać. Pierwsze moje starty miały tu miejsce podczas Bydgoskiej Olimpiady Młodzieży. Tych wspomnień jest wiele – mówił w sobotę syn trenera Czapiewskiego Szymon. Wyraźnie wzruszony dziękował wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania memoriału – w szczególności prezesowi KPZLA Krzysztofowi Wolsztyńskiemu.

Wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Sebastian Chmara mówił, że Czapiewski był wielkim trenerem, ale skromnym człowiekiem.

– Był taką osoba, która dawała mi pewność. Gdy miałem chwilę zwątpienia, dawał mi oparcie. On chyba nigdy nie krzyknął, nigdy nie pokazał złych emocji. Dusił to w sobie. Był facetem z klasą. Myślę, że takich nam teraz naprawdę brakuje – mówił o swoim szkoleniowcu i przyjacielu Chmara.

Tyczkarz Paweł Wojciechowski zwrócił uwagę, że dojrzał w trakcie współpracy z trenerem Czapiewskim. To właśnie z nim wrócił do wielkiego skakania po trudnych sezonach i został w Glasgow halowym mistrzem Europy.

– Nie tak miało być. Dla mnie jest to ciągle ogromna strata. Ciągle nie mogę tego przeżyć i przetworzyć. Trener był dla mnie mentorem lekkoatletycznym, mentorem sportowym – zwrócił uwagę Wojciechowski. Dodał, że razem z Adą Sułek po śmierci szkoleniowca ustalili, iż to co dał im trener muszą ciągnąć najdłużej jak się da.

– Adzie póki co wychodzi to lepiej niż mi, ale jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa – dodał mistrz świata z 2011 roku.

Już niedługo na stadionie bydgoskiego Zawiszy odbędzie się 4. Memoriał Ireny Szewińskiej (3 czerwca) z wieloma gwiazdami polskiej i światowej lekkoatletyki na starcie.

Pokaż więcej

redakcja

Kronika24.pl - TYLKO najważniejsze informacje z Polski i ze świata!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button