Jesteśmy ostatnio świadkami zamieszania, jakie pasażerom zafundowała część przewoźników prywatnych (tzw. busiarzy).

Zdjęcie ilustracyjne (fot. ZIKiT)Zdjęcie ilustracyjne (fot. ZIKiT)

ZIKiT stwierdza, że problemy o których donoszą media wynikają tylko i wyłącznie z decyzji jakie podjęli przewoźnicy. Działania miasta były precyzyjnie opisane i przedstawione z wyprzedzeniem. Podejmowane przez miasto decyzje brały pod uwagę potrzeby pasażerów.

Wraz z rozpoczęciem prac na ul. Basztowej, ZIKiT jako zarządca ruchu w mieście, postanowił rozwiązać problem, z jakim od dawna zgłaszali się mieszkańcy. Parkingi w rejonie Pawiej były wskazywane jako wątpliwa wizytówka miasta, zaś mieszkańcy okolicznych ulic uskarżali się na zbyt duży ruch na ulicach dostosowanych do ruchu lokalnego. Wszystko to w kontekście znajdującego się kilkaset metrów dalej centrum komunikacyjnego (z bardziej przepustowymi ulicami i pełną integracją wszelkich środków transportu - od kolei po tramwaj).

Ogłoszeniu decyzji o zmianie w organizacji ruchu, towarzyszyła propozycja nowych przystanków końcowych dla BUSów. ZIKiT mógł tylko proponować, nie może bowiem wskazać przewoźnikom trasy. Tymczasem w mediach uczestnicy dyskusji pomijają ten fakt, oczekując od ZIKiT rozwiązań. Rozwiązań, które powinni sami wypracować. Oczywiście przedstawiciele miasta są gotowi pomóc pasażerom i przedsiębiorcom, ale nie można zapominać, że ZIKiT jest organizatorem transportu miejskiego a nie transportu BUSami.

Wraz z ogłoszeniem czerwcowej decyzji przez miasto pojawiły się postulaty przewoźników. Zgodnie z nimi przewoźnicy prosili o czas do końca lipca, by przygotować się do zmian. Ten czas zgodnie z ich deklaracją miał wystarczyć, by nie wydarzyło się zamieszanie jakiego jesteśmy świadkami.
Od czerwca na przewoźników czekają dwa gotowe przystanki końcowe. Przewoźnicy jednak do końca lipca czekali na kolejną lokalizację – nad którą pracuje zrzeszające ich stowarzyszenie i prywatny zarządca parkingu. Nic nie stało na przeszkodzie, by zabezpieczyć interesy pasażerów np. wybierając tymczasowo wskazaną przez miasto pętlę na Nowym Kleparzu. Decyzja, by przenieść przystanki końcowe w miejsce jeszcze do tego nie przygotowane była od początku ryzykowana.

Na czym polegać więc ma niekompetencja urzędników, którą się sugeruje?
- na tym, że prywatne podmioty nie mogą się dogadać a negocjacje zastawiają na ostatnią chwilę?
- na tym, że ZIKiT nie dał  się wciągnąć w nieustanne przeciąganie terminu wprowadzenia zmian?
- na tym, że ZIKiT nie dał  się wodzić za nos cwaniackiej postawie ws. znaków i wspólnie z policją ukrócił ich ignorowanie?
- na tym, że ZIKiT chce żeby ludzie korzystali z przystanków w godnych warunkach a mieszkańcy małych ulic mogli odetchnąć?
- na tym, że przewoźnicy nie skorzystali z korzystnych rozwiązań a wybrali takie co do którego od początku był wątpliwości, że zdąży wejść w życie od 1 sierpnia?
- na tym, że skoro porozumienie obejmowało wejście w życie zmian 1 sierpnia to zostało przez ZIKiT zrealizowane?

Błędem są osoby, które doprowadziły do chaosu, pozostawiając kluczowe dla obsługi własnych pasażerów na ostatnią chwilę. A wystarczyło zrealizować procedury w lipcu – pracownicy ZIKiT cały miesiąc czekali w gotowości, by w trybie ekspresowym obsłużyć te wnioski. Wnioski, które nie wpłynęły. W imieniu ZIKiT chciałbym zapewnić pasażerów, że zmiany ostatecznie będą dla nich korzystne. Niestety nie wszystko przebiega tak jak planowaliśmy – ale nie mamy wpływu na decyzje podejmowane przez przewoźników - Michał Pyclik Kierownik Zespołu Prasowego.
(zikit)

Dodaj komentarz z facebooka:

Zostaw komentarz

0
warunkami regulaminu.
  • Artykuł nie został jeszcze skomentowany!