Piotr Kantor i Bartosz Łosiak wygrali w turnieju World Tour w Warszawie.

Zwycięzcy World Tour Warsaw 2018 (fot. fivb/pras.)Zwycięzcy World Tour Warsaw 2018 (fot. fivb/pras.)

W zakończonym w niedzielę czterogwiazdkowych zmaganiach w Warszawie sięgnęli po złote medale niesieni dopingiem rodzimych kibiców.

– Mazurek Dąbrowskiego zaśpiewany po zwycięstwie wspólnie z polskimi kibicami brzmi absolutnie wyjątkowo – mówił uradowany Piotr Kantor. Na zwycięstwo w turnieju z cyklu World Tour razem z Bartoszem Łosiakiem czekali od marca 2016 roku, kiedy to triumfowali w Grand Slamie rozgrywanym w Rio de Janeiro. W tym sezonie kontynuują niesamowitą passę i po raz trzeci z rzędu, a czwarty w ogóle sięgnęli po medal. Do dwóch srebrnych medali z Hagi i Ostrawy oraz brązu z Itapemy dołączają najcenniejszy – złoty krążek. Są pierwszą polską parą, która w zmaganiach z cyklu World Tour sięgnęła po złoto w swoim kraju. W finale pokonali Brazylijczyków – parę Vitor Felipe/Evandro 2:1 (27:29, 21:13, 15:12).

Już pierwszy set finału mógł zwiastować, że mecz nie zakończy się szybko. Pierwsza partia skończyła się walką na przewagi przy stanie 29:27 dla Brazylijczyków, a Kantor i Łosiak nie wykorzystali w sumie trzech piłek setowych. Świetnie blokował Kantor, ale i jego w ostatniej akcji zatrzymali Canarinhos, którzy cieszyli się ze zwycięstwa, lecz tylko w tym jednym secie. Kolejnego seta biało-czerwoni wygrali bardzo wysoko, bo do 13. W tie-breaku też osiągnęli wysokie prowadzenie i było już 10:5, kiedy rywale zaczęli odrabiać straty. Na szczęście dla Polaków za każdym razem mieli oczko przewagi, choć było już niebezpiecznie gdy prowadzili tylko 12:11. W ostatniej akcji efektownym blokiem popisał się Piotr Kantor, a kibice którzy wypełnili stadion główny na obiektach Monta Beach Volley Club, oszaleli z radości. – Zaczęliśmy lepiej grać od drugiego seta - blok, obrona, w tych elementach lepiej funkcjonowaliśmy. W pierwszym secie za bardzo nie mogłem złapać na bloków chłopaków, Bartek sporo się nabiegał. Od drugiego seta się zmieniło i graliśmy dużo lepiej – mówi zdobywca ostatniego punktu w finale.

W końcu fani siatkówki plażowej w Polsce na finał z udziałem polskiej pary czekali aż siedem lat! Ostatnio to właśnie w 2011 roku Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel dotarli do ostatecznej potyczki o złoto w Starych Jabłonkach, ale zakończyli turniej ze srebrnymi medalami. Kantor i Łosiak piszą swoją historię i jako pierwsza polska para triumfowali w tych rozgrywkach przed własną publicznością.

– W tym roku zdobyliśmy już trzy medale, ale nigdy nam finał nam nie wychodził, bo trochę słabiej się prezentowaliśmy. Teraz w końcu finał może nie tyle, że nam się udał, bo nie graliśmy fantastycznej siatkówki, nie pokazaliśmy wszystkiego, ale złoto jest najważniejsze. Chociaż było po naszej stronie mnóstwo niewymuszonych błędów - w zagrywce, kontrataku. Złoto smakuje najlepiej, zwłaszcza zdobyte na polskiej ziemi, w Warszawie. Cieszymy się, że po siedmiu latach mogliśmy dać kibicom medal i to jeszcze złoty, co jeszcze nie zdarzyło się polskiej parze w naszym kraju w takim turnieju – mówi Łosiak, który w parze z Kantorem triumfował chociażby w mistrzostwach świata do lat 23 w Mysłowicach, ale w turnieju World Tour w Polsce zrobił to po raz pierwszy.

Zwycięzcy World Tour Warsaw 2018 cieszą się, że polscy kibice ponieśli ich swoim dopingiem. Po ceremonii dekoracji autografom i wspólnym zdjęciom nie było końca. – Cieszy duża liczba kibiców którzy przyszli dopingować polską parę. To nas bardzo motywuje. Cieszę, że siatkówka plażowa się rozwija, bo to nie jest sport o którym wszyscy wiedzą. To był pierwszy turniej w Polsce i zdobyliśmy złoto, z którego się bardzo cieszymy. Z tego, co wiem turniej w Warszawie ma być także za rok, więc będzie okazja do powtórzenia sukcesu, a może któryś z polskich duetów jeszcze dołączy i będzie więcej medali dla naszego kraju – kończy Łosiak.

Teraz przed nimi tydzień przerwy, a później pięciogwiazdkowy turniej w Gstaad. Tydzień po nim rozpoczną zmagania w mistrzostwach Europy w Holandii (15-22 lipca). – Brakuje nam jeszcze medalu rangi mistrzowskiej, ale ostatnie sukcesu mocno nas zmotywowały – mówi Łosiak.

Na najniższym stopniu podium w World Tour Warsaw stanęli Łotysze. Janis Smedins i Aleksandrs Samoilovs po trzeci drugi stanęli wspólnie na podium rozgrywanego w Polsce turnieju World Tour. W Warszawie wywalczyli brązowe medale wygrywając z Holendrami – Alexandrem Brouwerem i Robertem Meeuwsenem 2:1 (2:1 (21:18, 18:21, 17:15).

Dwa lata temu Smedins i Samoilovs wyjeżdżali z Olsztyna jako triumfatorzy turnieju nazywanego wówczas Grand Slamem, a w 2014 roku sięgnęli w Polsce po srebrne medale. Sam Smedins jeszcze w parze z Martinsem Plavinsem w 2012 roku wygrał turniej w Starych Jabłonkach.

Na Warmię i Mazury zawsze licznie przybywali łotewscy kibice, którzy ze względu na bliskość tamtego regionu, zawsze przyjeżdżali w kilkusetosobowej grupie. Fani nie zawiedli ich także w Warszawie, dokąd choć w mniejszym składzie, ale przybyli dopingować swoich idoli. Duet Smedins/Samoilovs zafundował im sporo emocji w spotkaniu o brązowy medal, które rozstrzygnął dopiero tie-break wygrany przez Łotyszy na przewagi. Pierwszego seta wygrali zawodnicy z Łotwy, a w drugim chociaż odrobili wysoką stratę dzięki świetnej postawie Smedinsa, to i tak doszło do trzeciego seta. – Dziękujemy naszym kibicom za przybycie, bo dali nam ogromne wsparcie – mówił po meczu Smedins.

– Przed rozpoczęciem turnieju pisałem w mediach społecznościowych, że cieszę się że gramy w Polsce, bo tutaj zawsze czujem się jak w domu i niesamowicie jest grać przy takiej publiczności – dodaje Samoilovs, który szczególnym sentymentem darzy zmagania odbywające się w naszym kraju. – Trzynaście lat temu zagrałem po raz pierwszy w World Tourze w Starych Jabłonkach i od tamtej pory nie opuściłem żadnego z rozgrywanych w Polsce turniejów – dodaje Samoilovs.
Piotr Kantor i Bartosz Łosiak (fot. fivb/pras.)Piotr Kantor i Bartosz Łosiak (fot. fivb/pras.)
Turniej mężczyzn

Finał:

Piotr Kantor/Bartosz Łosiak (Polska) –Vitor Felipe/Evandro Goncalves (Brazylia) 2:1 (27:29, 21:13, 15:12)

Mecz o 3. miejsce:

Janis Smedins/Aleksandrs Samoilovs (Łotwa) – Alexander Brouwer/Robert Meeuwsen 2:1 (21:18, 18:21, 17:15).

Kanadyjki wygrały turniej World Tour Warsaw 2018

Kanadyjki Brandie Wilkerson i Heather Bransley zwyciężyły w turnieju World Tour Warsaw. W finale 2:0 pokonały niemiecki duet Sude/Laboureur, zaś po brązowe medale sięgnęły Brazylijki Agatha/Duda.

Dla Brandie Wilkerson triumf w turnieju World Tour Warsaw 2018 był doskonałym prezentem na obchodzone przez nią w niedzielę 26. urodziny. Razem z Heather Bansley mogą się pochwalić taką passą jak... Piotr Kantor i Bartosz Łosiak – polscy triumfatorzy turnieju mężczyzn. Kanadyjki tak jak Polacy trzeci turniej z rzędu kończą na podium. Tak jak nasi zawodnicy tydzień temu w Ostrawie sięgnęły po srebro, a w brazylijskiej Itapemie miały brązowe medale. W zawodach z cyklu World Tour triumfowały po raz pierwszy w karierze. W finale czterogwiazdkowego turnieju w Warszawie pokonały Niemki – Julię Sude i Chantal Laboureur 2:0 (21:17, 21:17).

Brandie Wilkerson (Kanada): - To niesamowite doświadczenie, jesteśmy niezwykle szczęśliwe, że nasza ciężka praca na i poza boiskiem została pokazana. Walczyłyśmy o każdy punkt, unikając niepotrzebnych kłopotów i w końcu wygrałyśmy! Musiałyśmy wygrać ten mecz, bajeczne zakończenie.

Heather Bansley (Kanada): - Jestem bardzo dumna z naszego zespołu i z tego jak stajemy się coraz lepsze. Zmagałyśmy się z wiatrem na boisku i dzisiaj naprawdę i z tego jak cały czas stajemy się coraz lepsze. Musiałyśmy być skupione na każdym punkcie, aby nie dać się dogonić. Mamy nadzieję, że wrócimy tutaj za rok, bo to teraz nasz ulubiony turniej!

W dwóch setach zakończył się także mecz o brązowy medal pomiędzy Brazylijkami – Agathą Bednarczuk i Eduardą Santos (zdrobniale nazywaną Dudą) oraz Amerykankami – Kelly Claes i Brittany Hochevar. Canarinhos wygrały 2:0 (21:17, 21:18). To już kolejne podium wywalczone przez parę Agatha/Duda w Polsce. Wyjątkowe także ze względu na szczególną rozpoznawalność tego duetu w Polsce.

Agatha Bednarczuk (Brazylia): - Rok temu sięgnęłyśmy w Olsztynie po brązowy medal i teraz powtórzyłyśmy wynik, z czego ogromnie się cieszymy, bo nie jest łatwo trzymać się cały czas blisko podium. Zwłaszcza, że światowa czołówka cały czas się poszerza i jest coraz więcej świetnych ekip. W Polsce zawsze możemy liczyć na gorący doping polskich kibiców. Może dlatego jesteśmy sławne, bo nazywamy się Agatha/Duda jak żona polskiego prezydenta. Mój prapradziadek emigrował z Polski do Brazylii, stąd moje polsko brzmiące imię i nazwisko. Czuję się tutaj świetnie.

Turniej kobiet

Finał:

Heather Bansley/Brandie Wilkerson (Kanada) – Julia Sude/Chantal Laboureur (Niemcy) 2:0 (21:17, 21:17)

Mecz o 3. miejsce:

Agatha Bednarczuk/Eduarda Santos (Brazylia) – Kelly Claes/Brittany Hochevar (USA) 2:0 (21:17, 21:18)
(org.)

Dodaj komentarz z facebooka:

Zostaw komentarz

0
warunkami regulaminu.
  • Artykuł nie został jeszcze skomentowany!