W pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów drużyna Paris Saint-Germain pokonała Vive Kielce 34:28.

Talant Dujszebajew, trener PGE VIVE Kielce (fot. VIVE Kielce)Talant Dujszebajew, trener PGE VIVE Kielce (fot. VIVE Kielce)

Mistrzom Polski zupełnie nie wyszła pierwsza połowa, ale w drugiej swoim heroicznym zrywem zasłużyli na nieziemski doping kibiców, który niósł ich do ostatnich minut spotkania. Niestety, ze względu na wysoką stratę z pierwszych trzydziestu minut kielczanom i tak sporo zabrakło do wyrównania rezultatu. W meczu nie wystąpili Krzysztof Lijewski, który doznał kontuzji na treningu i Bartłomiej Bis, który przechodzi rehabilitację po zerwaniu więzadła. Rewanż w Paryżu odbędzie się za tydzień.

PGE VIVE Kielce – Paris Saint-Germain 28:34 (10:22)

PGE VIVE Kielce: Szmal, Ivić – Jurecki, Dujshebaev, Kus, Aginagalde, Bielecki, Jachlewski, Strlek, Janc, Jurkiewicz, Zorman, Mamić, Bombac, Djukić
Paris Saint-Germain: Omeyer, Corrales – Gensheimer, Moolgaard, Stepancic, Keita, Sagosen, Kounkoud, Remili, Abalo, N. Karabatic, Hansen, Narcisse, Nielsen, L. Karabatic, Nahi

Pierwsza siódemka: Szmal – Jachlewski, Jurecki, Aginagalde, Bombac, Dujshebaev, Janc

Doping publiczności przekraczał kolejne granice decybeli, a kieleccy zawodnicy niesieni jego mocą parli na Francuzów jak rozpędzony tir VIVE Textile Recycling. Niestety, w pewnych sytuacjach zadecydowały drobne błędy i ostatecznie chłopakom nie udało się powtórzyć cudu z Kolonii. Pierwszy etap ćwierćfinału przegrali 28:34. Najlepszym graczem spotkania został wybrany Nikola Karabatić. Kieleccy kibice po ostatnim gwizdku głośno skandowali „Dzięki za walkę, Iskierko, dzięki za walkę”.

Po spotkaniu powiedzieli:

Talant Dujszebajew, trener PGE VIVE Kielce: Gratuluję Paryżowi. Zespół wykonał bardzo dobrą robotę, zwłaszcza w pierwszej połowie. My za bardzo szanowaliśmy Thierry’ego Omeyera i zrobiliśmy siedem błędów w sytuacjach jeden na jeden, głównie ze skrzydła i z koła. Pierwsze szesnaście rzutów rywali przełożyło się na szesnaście bramek, bardzo ciężko było grać w takich warunkach. W drugiej połowie zagraliśmy trochę lepiej, a jeszcze lepiej chcemy zagrać w Paryżu. Będziemy walczyć przez sześćdziesiąt minut!

Karol Bielecki, rozgrywający PGE VIVE Kielce: Tak, jak widać, mecz nie ułożył się po naszej myśli. Pierwsza połowa fatalna, w drugiej podnieśliśmy się, ale na Paryż to było za mało. Za mało agresji i zdecydowania przy rzutach, a konsekwencje były takie, że każdy rzut Francuzów lądował w bramce. Dwanaście bramek do przerwy to bardzo duża zaliczka bramkowa, ciężko było nam ją zniwelować. Kibice zrobili wspaniałą atmosferę, dziękujemy im za to! Mam nadzieję, że drugi mecz zagramy tak, jak drugą połowę. Wszystko jest możliwe, przeanalizujemy ten mecz mocno i wyciągniemy wnioski.

Mateusz Kus, obrotowy PGE VIVE Kielce: Nie tak sobie wyobrażaliśmy, skończyło się sześcioma bramkami, ale tak naprawdę to dopiero pierwsza połowa, wszystko jeszcze przed nami. Ewidentnie zaważyły na wyniku stuprocentowe sytuacje. Dobrze graliśmy w ataku, dochodziliśmy do sytuacji rzutowych, ale nie umieliśmy ich wykorzystać. Jeden błąd napędzał drugi. W drugiej połowie tego nie było i zniwelowaliśmy stratę. Jedziemy do Paryża i będziemy tam walczyć. Kto nie wierzy, może zostać w domu. Tanio skóry nie sprzedamy. Dzisiaj jeszcze będziemy przeżywać tę porażkę, ale od poniedziałku już szykujemy się na rewanż. My teraz nie mamy nic do stracenia, a oni muszą potwierdzić swoje zwycięstwo. Będzie ciężko, ale wszystko jest do zrobienia!

Blaz Janc, skrzydłowy PGE VIVE Kielce: Przede wszystkim bardzo dziękuję naszym kibicom! Przygotowaliśmy się dobrze taktycznie, ale w pierwszej połowie graliśmy naprawdę katastrofalnie. Nie trafialiśmy w stuprocentowych sytuacjach, ale po pierwszej połowie powiedzieliśmy sobie, że będziemy walczyć do końca. W drugiej części spotkania graliśmy dużo lepiej, walczyliśmy. Teraz jedziemy do Paryża walczyć tam przez kolejne sześćdziesiąt minut!

Zvonimir Serdarusić, trener Paris Saint-Germain: Pierwsza połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu, zarówno w ataku jak i w obronie, ale i tak wciąż upominałem mój zespół, że Kielce potrafiły w piętnaście minut odrobić dziewięć bramek. Pamiętam mecz z Kolonii, takich spotkań się nie zapomina! Dla Luki Karabaticia, który złamał rękę, to prawdopodobnie koniec sezonu. Normalnie byłby bardzo zadowolony z takiego meczu, ale jego kontuzja trochę obniża moje zadowolenie.

Nikola Karabatić, rozgrywający Paris Saint-Germain: Graliśmy bardzo dobrze w pierwszej połowie, byliśmy świetnie przygotowani taktycznie przez trenera, szczególnie pod obronę 5:1. Zdobywaliśmy sporo bramek z kontrataków po interwencjach naszego bramkarza. Wiedzieliśmy, że pomimo wysokiego prowadzenia wciąż musimy być ostrożni, a nie byliśmy. Kielczanie znów pokazali, że potrafią odrabiać straty. Ostatnie piętnaście minut graliśmy trochę lepiej, więc ostatecznie jestem zadowolony z wyniku.

Rewanż już 28 kwietnia w Paryżu.

Alex Dujshebaev w szpitalu

PGE VIVE Kielce przegrało z francuską ekipą, a w dodatku poważnie ucierpiał prawy rozgrywający żółto-biało-niebieskich, Alex Dujshebaev.

W jednej z akcji drugiej połowy spotkania Alex został nieumyślnie poturbowany przez Nikolę Karabaticia. Zawodnik dokończył mecz, a następnie wrócił do domu, ale około godz. 22 zaczął źle się czuć i trafił do szpitala.

Alex ma podejrzenie wstrząśnienia mózgu. Wieczorem zaczął odczuwać nudności, miał zawroty głowy i szereg innych objawów charakterystycznych dla tego typu zaburzenia. W szpitalu rozgrywającemu zostały przeprowadzone badania, po których konieczne okazało się zatrzymanie go na obserwację - mówił nam wczoraj, późno w nocy dyrektor klubu, Radosław Wasiak - Alex całą noc spędził w szpitalu i zostanie tam przez kolejne trzy dni.

W związku z tym jego występ w nadchodzącym rewanżu z PSG stoi pod dużym znakiem zapytania. Wcześniej, na piątkowym treningu urazu doznał drugi prawy rozgrywający, Krzysztof Lijewski. Zawodnik ma podejrzenie pęknięcia żebra i naderwania mięśnia międzyżebrowego.
(org.)

Dodaj komentarz z facebooka:

Zostaw komentarz

0
warunkami regulaminu.
  • Artykuł nie został jeszcze skomentowany!