Zwitek banknotów rzucił na siedzenie w radiowozie podczas wykonywania przez strażników czynności służbowych.

Zdjęcie ilustracyjne (fot. SM)Zdjęcie ilustracyjne (fot. SM)

Chciał w ten sposób przekonać funkcjonariuszy, by puścili go wolno. Nie stosował się do przepisów ruchu drogowego, nie miał prawa jazdy, prawdopodobnie prowadził auto pod wpływem środków odurzających, był poszukiwany. Ujętego 31-latka strażnicy miejscy przekazali w ręce policji.

W sobotni późny wieczór ok. godz. 23:20 strażnicy miejscy z II Oddziału Terenowego otrzymali polecenie udania się na ul. Marco Polo, gdzie na parkingu miał stać pojazd, którego kierowca dziwnie się zachowywał. Po przybyciu na miejsce strażnicy zauważyli czarne audi, które właśnie wyjeżdżało z parkingu. Kierowca zlekceważył sygnalizację, przejechał na czerwonym świetle, po czym zatrzymał się na kolejnym skrzyżowaniu. Jeden z funkcjonariuszy podszedł w tym czasie do kierowcy i zapytał, dlaczego zignorował czerwone światło. Mężczyzna, który zaczął zachowywać się bardzo nerwowo, odpowiedział, że go nie zauważył. Został poproszony o zjechanie w bezpieczne miejsce. W trakcie legitymowania przyznał, że nie ma prawa jazdy. 31-latek miał powiększone źrenice, ale zaprzeczył, że spożywał środki odurzające. Podczas czynności służbowych cały czas powtarzał, że „pójdzie siedzieć”. Po chwili wyjął zwitek banknotów, rzucił je na fotel w radiowozie ze słowami: „To powinno wystarczyć. Więcej nie mam.” Na miejsce został wezwany patrol policji, któremu przekazano mężczyznę. Okazało się, że jest poszukiwany do osadzenia w areszcie śledczym. Pieniądze w kwocie 1000 zł zostały zabezpieczone przez funkcjonariuszy policji.
(sm)

Dodaj komentarz z facebooka:

Zostaw komentarz

0
warunkami regulaminu.
  • Artykuł nie został jeszcze skomentowany!