Niedziela była ostatnim dniem katowickiego festiwalu.

Big Freedia (fot. Artur Rakowski/Kronika24.pl)Big Freedia (fot. Artur Rakowski/Kronika24.pl)

Zrobiło się jakby luźniej, pewnie duża część gości przyjechała zobaczyć przede wszystkim M.I.A. i Charlotte Gainsbourg czyli gwiazdy pierwszego i drugiego dnia.
W trzecim dniu gwiazdą wieczoru byli długo wyczekiwani w naszym kraju Grizzly Bear udanie łączący folk, jazz i pop. Furia dala niezwykle mocny i mroczny koncert, a drag queen Big Freedia w towarzystwie tancerzy i DJ-a rozbujała Leśną Scenę.
Na Dużej Scenie zagrał Ariel Pink, który był również kuratorem jednego dnia na scenie eksperymentalnej. Jak ten koncert był dość udany i dobrze przyjęty przez publiczność, tak jego DJ- ski set zakończył się bardzo szybko. Ci którzy wybrali w tym momencie na koncert Zoli Jesus mogli czuć się w pełni usatysfakcjonowani. Leśna Scena tego dnia miała dużo szczęścia do ciekawych wykonawców.
Na wspomnienie zasługują strumienie dźwięków ARRM i energetyczny występ Bass Astral x Igo. Głębokie dźwięki generowane przez Kubę Tracza i niesamowity czarny głos Igora Walaszka jeszcze długo wypełniały głowy słuchaczy.
Koniec tegorocznej edycji festiwalu, ciekawe jakim line-upem w przyszłym roku zaskoczy nas Artur Rojek.

Dodaj komentarz z facebooka:

Zostaw komentarz

0
warunkami regulaminu.
  • Artykuł nie został jeszcze skomentowany!

Konkursy