W tym roku tylko jeden zamiast dwóch dni, ale atrakcji na Impact Festival 2018 nie zabrakło.

Ozzy Osbourne (fot. pras.)Ozzy Osbourne (fot. pras.)

Już o godzinie 17:00 plac przed krakowską Tauron Areną zapełnił się fanami cięższych, gitarowych brzmień. Wszyscy w skupieniu oczekiwali na wejście na płytę, aby zająć dogodne miejsca. Nowością był brak Golden Circle, więc w tym przypadku kto pierwszy ten lepszy.

Na scenie jako pierwszy pojawił się Galactic Empire czyli pięciu facetów jakby żywcem wyjętych z Gwiezdnych Wojen Georga Lucasa. W swoich nieziemskich kostiumach przenieśli nas swoją metalową interpretacją utworów Johna Williamsa do odległego imperium gdzieś w galaktyce....

Bullet For My Valentine nie brali jeńców. Ich 8 utworów, w których nie zabrakło chociażby "Tears Don't Fall" rozpalił publiczność.

Wszyscy oczywiście czekali na pojawienie się gwiazdy wieczoru czyli byłego wokalisty Black Sabbath Ozzego Osbourne'a. Były stałe elementy programu czyli polewanie wodą i okrzyki "I can’t fucking hear you!". Pomimo swoich lat Ozzy nie oszczędzał się i pomimo zapowiedzi o kończeniu kariery trudno w to uwierzyć. Dodatkową atrakcją dla fanów Ozzego był gitarzysta Zakk Wylde, który najczęściej współpracował z Osbournem, a jego solówki wywoływały wręcz ekstazę na twarzach publiczności.

Na osobną uwagę zasługuje wspaniała oprawa koncertu, wielki krzyż, telebimy z niesamowitymi wizualizacjami tworzyły piękną oprawę koncertu.

Dodaj komentarz z facebooka:

Zostaw komentarz

0
warunkami regulaminu.
  • Artykuł nie został jeszcze skomentowany!

Konkursy